Wariant do sprawdzenia
Księgarnia|seria KWADRAT|Niewrzęda Krzysztof
Stara cena:25.00zł
Cena:19.00zł| Cechy | |
| format | 18,0 x 18,0 cm |
|---|---|
| rok | 2007 |
| strony | 144 |
| oprawa | broszurowa |
| ISBN | 978-83-922577-5-2 |
| wydanie | 1 |
nominacja do Europejskiej Nagrody Literackiej 2009
nominacja do Nagrody Mediów Publicznych w dziedzinie literatury pięknej COGITO 2008
Wśród moich lektur ostatnich lat Wariant do sprawdzenia Niewrzędy zajął miejsce szczególne. Po prostu trudno mi było powstrzymać się od reakcji: „Dlaczego to nie ja to napisałem?!”
Jurij Andruchowycz
Powieść Niewrzędy (która równie dobrze może być określona jako zbiór powiązanych ze sobą opowiadań) to historia rozpisana na dziesięć rozdziałów, z których każdy opisuje kolejny etap z życia bohatera w inny sposób. Mamy więc ograniczoną do dialogów blokerską gawędę, strumień świadomości, naukową rozprawę architektoniczną, prozę poetycką itd. Wszystkie te formalne gry, pomagające spojrzeć na historię z różnych punktów widzenia, doskonale uwypuklają klasyczną fabułę. Niewrzęda opisuje bowiem dorastanie w nijakim blokowisku w okresie zmian społeczno-politycznych. Świetny rozdział "blokerski" jest analizą umysłowości młodych ludzi epoki grunge'u i może uchodzić za kanon pokoleniowego głosu w sprawie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pozostałe rozdziały stanowią kolejne odsłony zmian w psychice młodego człowieka zmierzającego ku dorosłości - odkrywanie własnej seksualności, próba zwalczenia traum z dzieciństwa, uświadomienie sobie roli przypadku w życiu - a każdy z nich zaskakuje oryginalnością i pomysłowością.
Maciej Robert, Życie Warszawy
Nową powieść Krzysztofa Niewrzędy Wariant do sprawdzenia można czytać wielorako, widzieć w niej powieść psychologiczną (psychoanalityczną), powieść o powieści, nawet zbiór nowel, baśni i opowiadań oraz współczesną wersję eposu bohaterskiego. (...) Wielką wartością książki jest subtelność jej języka, dzięki czemu Niewrzęda stworzył delikatne, lecz jakże precyzyjne, niemal laboratoryjne analizy (studia) psychologiczne. (...) Sposób w jaki Niewrzęda skonstruował swą książkę, jej bogata wielorakość, jej rytm, jej język sprawiają, że jest odkrywcza i ważna.
Bogdan Twardochleb, Kurier Szczeciński
Cała książka przypomina klimatem pi Aronovskiego. Interesujące w niej jest to, że każdy rozdział napisany jest w inny sposób. Tytuł Wariant do sprawdzenia sygnalizuje rzecz ważną. Książka jest wyzwaniem skierowanym wobec czytelnika. Oto mamy składać tę książkę wedle własnych wzorów i własnych pomysłów w całość. W pewnej mierze jest to eksperyment literacki, a może nie tyle eksperyment, co popis kunsztu.
Andrzej Skrendo, TVP 1, Regał
To świetna rekomendacja, że jest to książkowe pi.
Marta Sawicka, TVP 1, Regał
Bardzo interesujący jest projekt konceptualny Niewrzędy. Oto każdy z rozdziałów tworzy osobną całość (elementem łączącym jest główny bohater), a rozdziały różnią się między sobą bardzo znacząco, ponieważ każdy poprowadzony jest w inny sposób. Najpierw mamy narrację opisową, potem mamy cały rozdział dialogów (tam prawie w ogóle nie występuje narrator, chowa się bowiem za postaci), potem mamy narrację trzecio-osobową, następnie pierwszo-osobową, mamy narrację drugo-ososobową, niektóre rozdziały są bardzo agresywne – napisane agresywną polszczyzną – inne są liryczne, delikatne, melancholijne. Niewrzęda próbuje zatem wielu stylów, wielu estetyk, wielu form narracyjnych i składa z tej różnorodności całość. Poszczególne opowiadania składają się bowiem na powieść. Jest to więc i zbiór opowiadań i powieść jednocześnie. Jest interesujący projekt narracyjny i pomysł pełen inwencji. Istotnie, Niewrzęda wykazuje się wieloma talentami. (...) Kiedy kończy się lekturę jego książki ma się ochotę zacząć ją czytać od nowa, żeby prześledzić raz jeszcze poszczególne wątki i scalić je, z większą już wiedzą.
Andrzej Skrendo, PR Szczecin, Trochę kultury
Wariant do sprawdzenia, model do składania – idea elastycznej czy „szkieletowej” konstrukcji fabuły, mającej znaleźć dopełnienie i rozstrzygnięcie we wnikliwej i empatycznej lekturze z naszej strony, stanowi zasadnicze i formalne założenie drugiej powieści w dorobku szczecińsko-berlińskiego pisarza, którego pierwsza powieść już swym tytułem: Poszukiwanie całości, oznajmiała, że autor próbuje opanować dręczące go poczucie rozchwiania bytu, niekompatybilności przeżyć i doświadczanej w dwóch kręgach swojego życia nietożsamości. Wariant... poszerza i pogłębia tę patronującą narratorowi i (w jego zapleczu) autorowi świadomość nieciągłości, niekoherencji życia, tej ogarniającej nas wszystkich „płynnej ponowoczesności” ze słownika terminów Zygmunta Baumana, przenosząc ten ruchomy rozgardiasz bytu właśnie na narracyjno-kompozycyjną strukturę czy może raczej „partyturę” utworu. (...) Powieść Niewrzędy, co należy także podkreśłić, w odróżnieniu od większości reklamowanych szeroko najnowszych „odkryć” prozy, bierze się piórem nie tyle za wypaczenia, zwyrodnienia i ograniczenia importowanego z Zachodu ustroju i stylu bycia, ile – o co przede wszystkim idzie przecież w literaturze – poszukuje adekwatnych i odpowiadających współczesnym kryteriom estetycznym i wyspecjalizowanym arkanom sztuki literackiej sposobów opowiedzenia o tym niedoskonałym świecie, jego nabrzmiałych konfliktach, anarchiach, aporiach etc. (...) Oryginalna, choć ryzykowna, ale zatrudniająca umysł i wyobraźnię w sposób odbiegający od czytelniczej sztampy powieść.
Mieczysław Orski, Odra
Całość Wariantu do sprawdzenia ze wszystkimi trangresjami w realną niemożliwość nie dałaby się zmieścić w żadnym z najważniejszych dziś utworze typu autobiograficznego, ani w Pięknych dwudziestoletnich ani w Z głowy Janusza Głowackiego. (...) Każdy z dziesięciu rozdziałów ma własny tytuł, o każdym z nich dałoby się niejedno powiedzieć (...) tytuł „Miejsce” w narracji Niewrzędy nie ma szczególności konkretnej, oznacza coś, czego konkretność i szczególność dotyczy konkretności i szczególności w perspektywie historii cywilizacji. W narracji Wariantu do sprawdzenia tytuł „Miejsce” znaczy tyle co wszędzie, w którymkolwiek dużym mieście. W drugim rozdziale utworu tytuł „Carpe diem” odnosi się do dzieciństwa i młodości, oznacza dzieciństwo tak dzisiejsze, że nie do pomyślenia kiedy indziej, bo opowieść Carpe diem jest opowiedziana w slangu o największej świeżości, z pewnością taki slang w dzieciństwie autora akurat w takiej postaci jeszcze nie mógł istnieć. Coś takiego pod tytułem „Carpe diem” oznacza absolutnie niebywałą wizję dzieciństwa i burzy wszelkie stereotypy z tego zakresu. (...) Wspomnę jeszcze o rozdziale piątym z tytułem „Przedmioty”, w którym najpospolitsze przedmioty, gdy uzyskują status pamiątek, stają się materialnym śladem życia własnego lub osób najbliższych, i o rozdziale "Peep Show", w którym przez spojrzenie w lustro urządza się prawdziwe psychoanalityczne widowisko z własną najgłębszą osobowością w roli głównej. Psychoanalityczność w wersjach najmniej konwencjonalnych dominuje w czterech rozdziałach końcowych, nadaje się w nich psychoanalizie zmysłową sprawdzalność, wkraczając w sferę empirycznej ryzykowności jak w rozdziale "Peep Show".
Henryk Bereza
W Wariancie do sprawdzenia Krzysztof Niewrzęda tworzy wielowarstwową powieść, której poszczególne rozdziały można odczytywać również jako autonomiczne opowiadania. Książka skonstruowana jest z pozornie wykluczających się gatunków – znajdujemy tu bowiem elementy powieści społecznej opowiadającej o twardym życiu na blokowisku, jak i psychologiczne rozważania o zmaganiu się z niepełnosprawnością czy metafizyczny poemat prozą o zstąpieniu do piekieł. (...) Sama powieść znajduje się na skrzyżowaniu różnych konwencji obrazowania – od naturalistycznego, wzorowanego na naukowym stylu Emila Zoli, traktatowego opisu blokowego podwórka, poprzez liczne wstawki w wątku miłosnym, aż do końcowego rozdziału nawiązującego do Dantego. Obok tych estetyk – dzięki fragmentom piosenek Nirvany, Nine Inch Nails czy Rammstein – na prawach cytatu przywołana zostaje kultura młodzieżowa.
Paulina Małochleb, Nowe książki
Pisanie Krzysztofa Niewrzędy przypomina mocno surrealistyczny film, ale zrobiony z rozmysłem, dokładnie scalony, o niepokojącym uroku. W posłowiu Artur Szlosarek słusznie lokalizuje jedno ze źródeł inspiracji autora w dokonaniach Davida Lyncha. Wzorem modernistów Lynch traktuje formę jako byt autonomiczny i rozwija fabułę tak, jak sama chciałaby się rozwinąć. Niewrzęda stosuje podobną technikę pisarską, kolejne rozdziały przeplatają się ze sobą w zaskakujący sposób, przenikają się w surrealistycznych wątkach fabularnych. (...) W wielu miejscach powieści autor skrupulatnie odtwarza wahania psychiki głównego bohatera, który majaczy, bredzi, wydaje się poruszać jak w lunatycznym śnie, przechodzi nadrealne metamorfozy, przemieszcza się w niemożliwy sposób. Razem z jego kondycją zmienia się narracja – możemy podziwiać cały kalejdoskop sposobów opowiadania. (...) Tę prozę należy czytać jak dzieła romantyków i przebijać się przez warstwę opowiadania, wchodząc na wyższy poziom znaczeń.
Sławomir Iwasiów, Pogranicza
Kluczową rolę odgrywa w Wariancie do sprawdzenia lustro. Od momentu, w którym człowiek zaczyna postrzegać siebie jako odrębną jednostkę, własne odbicie w lustrze odsyła go do świadomości – patrząc na tę odrobinę srebra na szkle, dostrzegamy siebie: oto stoję JA. Ale lustro w świecie baśniowym bywa także portalem do innego świata – do podświadomości. Patrząc w nie, zakładamy maski, aby ukryć przed innymi prawdziwą twarz. Z czasem zadajemy sobie także pytanie: kim naprawdę jestem? Ile jest mnie samego we mnie? Przywołajmy Alicję, bohaterkę książki Lewisa Carrolla, która nie tylko lubiła udawać dwie postaci na raz, ale także w świecie baśni, wędrując w ślad za białym królikiem, sama nie wiedziała, kim tak naprawdę jest. To samo dzieje się z bohaterem Wariantu do sprawdzenia. Malując się, nakłada maskę, zmienia się w sztuczną kobietę. A może jest naturalną kobietą w męskim, sztucznym przebraniu? W każdym razie to właśnie w lustrze spotyka się sztuczność z naturalnością – on i ona w nim/niej. Rozpoczyna się taniec i nikt nie jest w stanie oddzielić od siebie obu postaci. Zaczyna się teatr życia, spektakl miłości, który kończy się stłuczeniem lustra, rozbiciem iluzji. Okazuje się, że dopiero wtedy rodzi się świadomość fikcyjnej postaci – w momencie, w którym przestaje ona dostrzegać swoje odbicie. I w ten oto sposób bohater, korzystając z chwili nieobecności autora, zastanawia się, co począć ze swoim własnym losem, jaką przyszłość wybrać dla siebie. Nieciekawe okoliczności sprawiają, że zaczyna odczuwać strach, traci pewność siebie i siłę. Z powrotem oddaje się w ręce Stwórcy. Najważniejszym elementem staje się wówczas perspektywa spojrzenia czytelnika. Raz przyglądamy się bohaterowi z zewnątrz, z perspektywy ON, innym razem od wewnątrz, z perspektywy JA, słuchając jego głosu. Cała zabawa z narracją pierwszo- i trzecioosobową ma jednak wiele kręgów znaczeń, jak w Dantejskim piekle. (...) My wiemy, że to tylko zabawa autora, taka gra z nami, z czytelnikami – śmiejemy się, bo przecież żadna postać nie ma własnego życia, nie myśli, nie może działać, nie może tym bardziej decydować o swoim losie, to autor wkłada w jej fikcyjną głowę takie „myśli”. I wtedy właśnie możemy zadać sobie pytania – jak to jest z nami? Może i my jesteśmy bohaterami jakiejś powieści, może wydaje nam się tylko, że możemy sami decydować, sami działać, gdy tymczasem zależni jesteśmy od Autora, kimkolwiek/czymkolwiek on jest? I tak naprawdę to on kieruje naszym losem. Czy wtedy nadal będziemy słyszeć śmiech?
Małgorzata Kłoskowicz, artPapier
Świat dorastających mieszkańców blokowisk (w drugim pokoleniu) został uznany przez Niewrzędę za odpowiednie laboratorium, które pozwoli mu przeprowadzić eksperyment na brutalnej osobowości naszych czasów. (...) Opowieść o Sage’u, który skatowany przez Tysona, boga z blokowiska, staje się impotentem, jest dobrym punktem wyjścia do rozmowy z Lacanem pod pachą...
Anna Marchewka, Lampa
Osoby, które kupiły ten produkt kupiły także:
- Księga ocalonych snów24.00zł
- 2008. Antologia współczesnych polskich opowiadań32.00zł
- Rupieć18.00zł
- Fronasz20.00zł
- Nierozpoznani17.00zł

