nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

PONIEWCZASIE. Komorowska-Michalska Irena

2023-02-05 13:23

KOMOROWSKA-MICHALSKA IRENA (1908-1990). Sybiraczka lub zesłanka. We „Wspomnieniach z nieznanych łagrów” Bohdana Tkaczuka spotkamy „zesłankę o nazwisku Skuza z nastoletnim synem Stanisławem”.
W relacji Tkaczuka nie brakuje zesłanek, przedstawmy Irenę Michalską (córkę Natalii Kadłubowskiej i Michała Komorowskiego), o której mamy nieco więcej uszczegółowień: „ona i jej syn przy próbie przedostania się do Rumunii zostali schwytani i 29 czerwca 1940 roku deportowani ze Zbaraża (...) do obwodu Ałdańskiego w Jakucku, gdzie ciocia pracowała fizycznie w kopalni złota. Po ‘amnestii’ 29 września 1941 r. wyjechała do Buzułuku, a następnie do Kiermine, wstępując do Armii Andersa”.
Autor „Wspomnień z nieznanych łagrów” przeżył w okolicach Archangielska. Nie pomińmy fragmentu, który, o czym zapewniam, nie jest literackim wymysłem: „Wiosną 1942 roku zdechł koń (...). Pobiegłem do swojego baraku po kankę (...). Mnie udało się nałapać tylko sporo czerwonej cieczy, ale mężczyźni, niczym sępy otoczyli konia, rozrywali jego ciało i uciekali do łagru ze zdobyczą. Moją niewielką zdobycz udało mi się ukryć, ale właściciele końskiego mięsa zostali zatrzymani i pozbawieni potencjalnego posiłku. Zarekwirowane mięso zostało oblane dziegciem i wrzucone do latryny. W trudnych wojennych warunkach sytuacja ta byłaby do zaakceptowania, ale nie w warunkach chronicznego głodu w łagrach. Wieczorem mięso zostało wydobyte, dokładnie opłukane, ugotowane i zjedzone ze smakiem”.

[22 XI 2022]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki