Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

MACHNIĘCIA, Sto osiemdziesiąt minut z okładem po Kujawach 4

2019-07-13 13:27

Samochód przemknął i zakurzył. Nikt tu do nas nie podszedł, ani my do nikogo. Taka tu głusza, że nie umiem sobie wyobrazić tych lichych grządków z Bóg wie czym do jedzenia, tych płotków chroniących przed niczym, tej ziemi spiaszczonej nie trzymającej w sobie niczego wartościowego. Czy do tego lichego skrawka można jakoś iść i tęsknić? Ojciec i ciotka gadają, że tak.

Skowronek na górze piszczy, a my we troje wspinamy się na górkę, która jak dawniej pusta. Dalej las, dalej sąsiedzi. W dalekości rolnicze maszyny. Rozglądam się, patrzę na ojca, na ciotkę Manię i na to wszystko, co tu teraz. „Kujawiaczek jeden miał koników siedem, pojechał na wojnę, ostał mu się jeden.” Ciotka Mania i ojciec obje mocno wrażliwi na kolor i kształt, malują obrazki swoje naturalne, więc teraz pokazują mi jak w realu przed sześćdziesięciu laty tu było: brzozy, płoty, bzy, klomby astrów i wszystkiego kujawskiego bez liku i do woli. A chata, a okna, a droga, a jak to się chodziło do kościoła i naprawdę daleko do Aleksandrowa. A z latami pięćdziesiątymi rodzina poszła do Ciechocinka, szukać szczęścia i pracy.

© Maciej Wróblewski