Nowości 2023

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Książki z 2022

Andrzej Ballo Bodajże

Wenanty Bamburowicz Masy powietrza

Maciej Bieszczad Miejsce spotkania

Kazimierz Brakoniecki Oumuamua. Atlas wierszy światologicznych
 
Roman Ciepliński Schyłek

Zbigniew Chojnowski Tarcze z pajęczyny

Zbigniew Chojnowski Tyle razy nie wiem

Wojciech Czaplewski Dzieje poezji polskiej

Marek Czuku Nudne wiersze

Tomasz Dalasiński Przystanek kosmos i 29 innych pieśni o rzeczach i ludziach

Michał Filipowski Licytacja kamienia

Anna Frajlich Powroty [wiersze zebrane. tom 2]

Anna Frajlich Przeszczep [wiersze zebrane. tom 1]

Paweł Gorszewski Uczulenia

Jarosław Jakubowski Dzień, w którym umarł Belmondo

Bogusław Kierc Był sobie

Andrzej Kopacki Gra w hołybkę

Zbigniew Kosiorowski Metanoia

Franciszek Lime Formy odbioru. Poetyckie przekazy z Bezrzecza i Szczecina

Piotr Michałowski Światy równoległe

Dariusz Muszer Baśnie norweskie. tom 2

Ewa Elżbieta Nowakowska Gwiazda drapieżnik

Halszka Olsińska Przebyt

Uta Przyboś Jakoby

Agnieszka Rautman-Szczepańska Wypożyczalnia słów

Karol Samsel Autodafe 5

Karol Samsel Fitzclarence

Julia Anastazja Sienkiewicz Wilowska Planetoida, pechowy graf i wielka filozofia. Opowieści z przedwojennego Tuczna i okolic

Bartosz Suwiński Dutki

Inka Timoszyk Nieskończoność podróży

Sławomir Wernikowski Partita

Alex Wieseltier Krzywe zwierciadło

Kenneth White Ciało absolutu

City 5. Antologia polskich opowiadań grozy
 
eleWator. antologia 2012-2021. proza

Henryk Bereza. Krystyna Sakowicz. Korespondencja

BŁĘDNIK ONLINE, Creatio ex nihilo

2017-10-27 09:31

O czym dziś jestem? Prawdopodobnie o niczym, tak jak ty. Jednak nic to nie błahostka, Bóg z niczego zrobił świat, składający się z miliardów galaktyk, na co musiało pójść sporo materiału, nawet jeśli tworzywem było nic. Ale skupmy się raczej na naszym czysto ludzkim tu i teraz. Bo na przykład co rano budzi cię  głód, czyli coś, co pragnie cię unicestwić, sprowadzić do zera. Jeśli nie nakarmisz swego głodu, on nakarmi się tobą, wtrącając cię w niebyt. Ewentualnie porzuca cię ktoś miły i wtedy odczuwasz nieznośną pustkę; nicość objawia się wówczas jako „niktość” (by tak rzec). Można być bogatym, sławnym i nawet kochanym, ale ponieważ odchodzi ktoś, kogo TY kochasz, wpadasz w przepaść „niktości”.  Nicości lub „niktości” nie lękają się ponoć buddyści. Dążą oni świadomie do nirwany, zakładając, że ten,  kto znikł, niczego ani nikogo nie żałuje i to jest koniec jego cierpień. Niby tak, rozumowanie to wydaje się  logiczne, można by tylko zapytać, dlaczego sam Budda Śakjamuni ciągnął swoje życie aż do osiemdziesiątki, zamiast już za młodu wstąpić w nic i uwolnić się od obmierzłego świata. No tak…  Jednak do jakiego stopnia „nic” bywa realne? Gdyby istniało pozytywnie, byłoby czymś a nie niczym i tym samym likwidowałoby się jako nic. A jeśli nie istnieje, no to nie istnieje i cały problem upada. Rzecz wydaje się dziwnie paradoksalna, oksymoroniczna i arcytrudna. Może zrobiłem błąd, zaczynając mój dzisiejszy wpis do „Błędnika” od deklaracji „Jestem o niczym”? Może temat  mnie przerasta? No cóż, a jeśli „Błędnik” lubi, kiedy jego autor błądzi i tym samym potwierdza sens tytułu książki? Przyjmijmy, że właśnie tak jest i wobec tego nie będę już nic w moim dzisiejszym zapisie zmieniał. Dobrze?