Nowości 2022
Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

BŁĘDNIK ONLINE, Co ma gwizd do tabakiery?

2016-05-17 13:40

Jak wygląda nasza znajomość socjolektów zawodowych czy gwar środowiskowych? Albo archaizmów leksykalnych? Sprawdźmy. Na przykład w języku policjantów „siekierezada” jest pożyczonym tytułem powieści Edwarda Stachury używanym jako kryptonim dla kibolskich potyczek stadionowych. A kto według policji „płyt słucha”? Słucha ich pijak leżący na chodniku. „Latawiec” ewentualnie „Pan Kleks” to z kolei nieszczęśnik, który wyskoczył z okna. Przejdźmy do żargonu koporacyjnego. Akronimiczna „praca na ASAP” obejmuje czynności ekspresowe, do podjęcia „As Soon As Possible”. Albo taki eufemizm: „Dynamiczna optymalizacja kadr”: chodzi tu o wywalanie z roboty bez patyczkowania się. A teraz słowniczek myśliwski: „gwizd” to sympatyczne określenie ryja dzikiej świni. Zakończenie tegoż ryja jest „tabakierą”. A czym jest „kniazienie”?  Są to jęki przerażonego zająca, który poczuł się osaczony. Slang wojskowy: „dzień słonia” to  standardowe ćwiczenia w maskach gazowych. Górny poziom łóżka piętrowego w koszarach nosi nazwę „gałęzi”. Na koniec – mikrosłowniczek staropolski. Osobiście bardzo lubię „charpęć”, czyli „bezdroża”. Wzrusza mnie także „klusię” czyli „źrebak”. „Momot” znaczy „jąkała”, a „prandyka” – przepowiednia”. „Kokodryliusz” to „krokodyl”. Cieszyłbym się, gdyby trochę staropolskich słów przywrócono współczesnemu językowi. „Prandyka pogody” na przykład: czy nie byłby to odświeżający wariant dla nudnej i osłuchanej do niemożliwości „prognozy pogody”?