Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

Bazgroły, 14.03.2018

BAZGROŁY Bogusława Kierca » Bazgroły, 14.03.2018

Wspomniane dzieciństwo przechowuje wśród wielu dziwów i zdziwień także to, że mała poduszka pod głowę nazywa się jasiek, a termofor – maciek. Jasiek jest w słowniku, ale maciek przypisany jest brzuchowi, żołądkowi i bocianowi. Bliskość brzucha i żołądka łączy się z używaniem maćka. A nawet bocian w tym kontekście – przeważnie mylnie interpretowany jako nosiciel (przynosiciel) dzieci – też jakoś się mieści. To z przylotem bocianów kojarzono liczne narodziny dzieci poczętych w porze sprzyjającej wcześniejszemu pakowaniu się do łóżek.

Mnie-dziecko dziwiła podejrzewana „zastępczość” jaśka i maćka, sugerująca analogie bycia z jakimś cielesnym Jaśkiem czy Maćkiem, których substytutami były poduszeczka i termofor. Nic dziwnego, że piłka była dla mnie czymś (kimś?) z tamtej sfery. Pamiętam o Leśmianowskiej piłce rzuconej w zaświat. Ale moja wgnieciana była w ziemię.

© Bogusław Kierc

  • Dodaj link do:
  • facebook.com