Prawy, lewy, złamany
Księgarnia|seria CITY|Kain Dawid
Stara cena:25.00zł
Cena:19.00zł| Cechy | |
| format | 18,0 x 18,0 cm |
|---|---|
| rok | 2007 |
| strony | 126 |
| oprawa | broszurowa |
| ISBN | 978-83-922577-7-6 |
| wydanie | 1 |
| zdjęcia | Karolina Kiszela |
| obrazy | Jarosław Eysymont |
| redakcja | Adrian Sroka, Dagmara Zalewska |
| korekta | Agata Borowicka, Anna Nowakowska |
Kilka dziwnych, zakręconych historii i tylko jeden klucz – Prawy, lewy, złamany. Głównym przesłaniem powieści jest ukazanie, iż rzeczywistość niekoniecznie jest taka, jak ją postrzegamy. Co jeśli jest tylko urojeniem i wymysłem naszej psychiki, wielkim złudzeniem czy fantazją? (...) Prawy, lewy, złamany jest doskonałą formą, skłaniającą czytelnika do zastanowienia się nad problemem kontroli i chorej inwigilacji, które towarzyszą nam coraz częściej w codziennym życiu. Największy tego przejaw widoczny jest w mediach, które poprzez różnego rodzaju środki przekazu starają się wpłynąć na wnętrze człowieka. Próbują one zwrócić naszą uwagę, by tylko pobudzić zainteresowanie i wywrzeć odpowiednie wrażenie. A my, często nieświadomi, dajemy ponieść się tym działaniom i brniemy w cudowny świat pozornego szczęścia.
Molly, www.horror.com.pl
Tak napradę Prawy, lewy, złamany to (...) nie tylko krytyka mediów, co ponury i brutalny dramat o Apokalipsie. Z tym, że Apokalipsa u Kaina nie wstrząsa od razu całym światem – każdy przeżywa ją po swojemu, w samotności i w odpowiednim czasie. Pięknie przedstawił Kain walącą się w gruzy rzeczywistość jednego z bohaterów, kiedy wszystko wokół niego zamienia się w migoczący obraz niczym z psującego się telewizora; do tego sprytnie i subtelnie połączył ze sobą losy bohaterów i kazał nam oglądać wszystko z kilku zniekształconych perspektyw; wmanewrował nas też w kwestionowanie obiektywnego obrazu świata i zachęcił do przewietrzenia głowy w jakimś pozbawionym telewidzów miejscu. Udała mu się ta książka.
Bartłomiej Paszylk, Czachopismo
Kain swą pierwszą powieścią składa hołd P. K. Dickowi, Dawidowi Lynchowi i innym znakomitym autorom, którzy węszyli w poszukiwaniu „matrixa”. Jest ich godnym następcą (broń Boże naśladowcą) i myślę, że żaden z nich nie powstydziłby się takiego dzieła. W książce słychać echa pop kulturowych tworów (The Ring), są także nawiązania do klasyki (Alicja w krainie czarów) i rodzimego podwórka jakim jest polityka (oczywiście w konwencji humorystycznej). Prawy, lewy, złamany to niesamowity amalgamat, który pierze mózg na całego, a po skończonej lekturze pozostawia bardzo intensywne uczucie niepokoju i zagubienia.
Paweł Deptuch, www.carpenoctem.pl
Prawy, lewy, złamany Dawida Kaina to powieść intrygująca i niebanalna, po trosze głęboko filozoficzna, po trosze schizofreniczno-undergroundowa. Bowiem świat Kaina to z jednej strony szare, wyblakłe, wyssane z życia blokowisko uzależnione od telenoweli, z drugiej to świat Orwella, Kafki i Schulza.
Katarzyna Bereta, Internetowe Imperium Książki
Pierwsze co wpadło mi do głowy podczas czytania tej historii, to myśl, jak głęboko autor sięga w korzenie pop-kultury. Wydobywa z nich co smaczniejsze motywy, którymi ubarwia fabułę Prawego... Zachowuje się niczym... Neil Gaiman. Oczywiście jest zasadnicza różnica między pisarstwem obu panów. Jeden skłania się ku niematerialnej fantastyce, względnie mitologizacji, natomiast nasz rodak działa bardziej w klimatach schizofreniczno-paranoidalnych, niczym majaki na haju, po dużej dawce LSD. Nie ukrywa tu nawiązań do hipnotycznych filmów Davida Lyncha i Johna Carpentera, a także powieści Philipa K. Dicka. Myślą przewodnią tej powieści zdaje się być przedstawienie zgubnego dla masowej kultury, a bardziej społeczeństwa działania telewizji. To jak wypacza umysły, jak osłabia wyobraźnię, jak poddaje masowemu praniu mózgu. Media w obecnych czasach to potężny środek opiniotwórczy, narzędzie wywierania wpływu na ogromną skalę. Ale Kain idzie w swoich ostrzeżeniach krok dalej. A gdyby ta rzeczywistość telewizyjna stała się dla nas bardziej realna niż nasza własna? Kiedy zacierają się granice między rzeczywistością a obłędem? Czy potrafilibyśmy wyczuć nadchodzącą zagładę świata będąc ciągle otumanionymi reality-show? A co jeśli nasza rzeczywistość jest tylko złudzeniem? Kto tę iluzję kreuje?
Tomasz Surowiecki, www.carpenoctem.pl
"Wszystko wolno! Hulaj dusza! Do niczego się nie zmuszaj! Niczym się nie przejmuj za nic! Nie wyznaczaj sobie granic!" – aż chcę się zanucić Postmodernizm Jacka Kaczmarskiego po przeczytaniu Prawego, lewego, złamanego. Po lekturze debiutu Dawida Kaina słowo postmodernizm samo ciśnie się na usta. Książka, wręcz idealnie wpisuje się w konwencję takiej właśnie literatury, która wieściła światu: wszystko już było, nie można stworzyć niczego nowego i oryginalnego, a zostaje nam jedno – zabawa konwencjami, schematami, językiem i przede wszystkim z czytelnikiem. Z kart książki wylewają się więc potoki nawiązań i aluzji: do filmów, książek, zespołów, reżyserów, filozofów, pisarzy, seriali, teledysków czy też gier komputerowych. Czy można zatem zarzucić tej książce nieoryginalność? Byłoby to dość niedorzeczne, bo autor stosuje tu technikę podobną do kolażu – z gotowych elementów tworzy nową jakość. Najbardziej oczywistymi inspiracjami wydaje mi się być twórczość Cronenberga, Dicka, Lyncha i muzyka Toola. A to dopiero wierzchołek góry lodowej – tutaj zastosowano cytowanie totalne i zapożyczenie absolutne. Dość szybko staje się jasne, że lektura tego utworu to, tak naprawdę, gra między czytelnikiem a twórcą. Oprócz wątków intertekstualnych, mamy tu też wyraźną krytykę współczesnej popkultury. Po pierwsze jest to spojrzenie na kulturę kiczu rodem z tandetnych seriali i piosenek Ich Troje. Rzeczywistość bohaterów jest płaska jak życie serialowych postaci, w które z taką namiętnością się wpatrują. Po drugie jest to pytanie o granice pomiędzy sztuką, a prywatnością. Do czego może posunąć się artysta w swej wolności twórczej? Te pytania wpisują się w podobny nurt co Sztuka spadania Bagińskiego. Eksperymenty językowe w Prawym, lewym, złamanym przywodzą mi na myśl utwory Doroty Masłowskiej i cały, zapoczątkowany przez nią, nurt lingwistyczny w młodej, polskiej prozie. Autor doskonale panuje nad materią językową, ale nie tutaj umieszcza główny punkt ciężkości całej książki. Zabawy ze słowem, intrygujące neologizmy to niewątpliwie bardzo mocna strona tej książki, ale równie ważna jest warstwa fabularna. Wydarzenia nie są tylko pretekstem do popisów językowych. Ciekawie rozwiązany jest wątek docierania do prawdy. W naszej kulturze od dawna funkcjonuje gnostycki mit posłańca, który przybywa, aby pomóc głównemu bohaterowi odzyskać samoświadomość i otworzyć oczy. Ma to miejsce chociażby w Matriksie lub produkcjach dla młodzieży, w których bohater nagle dowiaduje się, że dysponuje niezwykłymi mocami, a obok naszego świata istnieje równoległy, nieznany mu wszechświat. Tutaj ten mit upada - przejrzenie na oczy to przekleństwo, a spotkanie z tymi którzy znają prawdę nie prowadzi do wyzwolenia, ale na skraj szaleństwa (niczym u Lovecrafta). Dostajemy do ręki naprawdę ciekawą i dobrą książkę. Na polu polskiej literatury na pograniczu fantastyki i horroru jest to naprawdę wyjątkowa pozycja i bardzo udany eksperyment.
Agnieszka Gumkowska, www.merlin.pl
Ostatnio modne jest, zarówno w grozie filmowej jak i w literaturze, wykorzystywanie różnorakich nośników medialnych i nowoczesnych urządzeń do straszenia czytelnika. Wystarczy wspomnieć choćby o Kręgu, gdzie niezmiernie ważną rolę odgrywała kaseta video czy też o Komórce Stephena Kinga. A to zaledwie czubek góry lodowej. Dawid Kain idzie nieco dalej, bo nie dość, że u niego niezmiernie ważną rolę sprawuje telewizor, to nie poprzestaje tylko na tym, dodając od siebie całą masę różnych smaczków, które nadają lekturze niewątpliwie nowy wymiar. Pisarz bawi się konwencjami i garściami czerpie z szeroko pojętej popkultury. W książce znajdziemy całą masę odniesień do filmów, muzyki oraz innych książek (a w szczególności do Dicka). Można wręcz powiedzieć, że autor jest "na czasie". Przyznam szczerze, że bawiłem się świetnie w rozpoznawanie kolejnych znanych motywów, które są jednak ukazane w nieco innym świetle. Dawid Kain o tyle umiejętnie łączy wszystkie wątki, że mimo nieodpartego wrażenia "skąd ja to znam" dodaje coś od siebie. Duża w tym zasługa jego lekkiego pióra.
Jędrzej 'bukins' Bukowski, http://ksiazki.polter.pl
Prawy, lewy, złamany jest świetną gonitwą myśli, zdań wyrwanych z rzeczywistości, z naszego otoczenia i umieszczonych w nowym kontekście słowotoku. Książka ta jest świeżym spojrzeniem na wypaczoną rzeczywistość naszego wieku, jest obserwacją i umiejętnym przetworzeniem dostępnych nam środków. Czytanie jest jak rozmowa, niekiedy zaciekła dyskusja, momentami nużący obowiązek. Wczorajsze, wieczorne spotkanie z Prawym, lewym, złamanym było błyskotliwym dyskursem, rozpoczętym dobrym, choć właściwie bardzo gorzkim żartem, jednak powalającym z całą pewnością wstępem do dalszej coraz mniej tak zabawnej wymiany zdań. Mimo rozbudzających chwytów, luźnych, żartobliwych słów dla rozładowania przygnębiającej tematyki, nie dało się zbagatelizować faktów, potwierdzających swojego rodzaju żałosność naszego świata, ograniczone spojrzenie, kiepską wegetację mas. Nie ma gotowych rozwiązań, nic nie jest proste, jak pokazuje nam szklany ekran, o którym właściwie traktuje cały utwór Dawida Kaina. Karmieni złudzeniami, rzadko kiedy przebudzamy się, by znaleźć coś ponad płaskim życiem; jednak nawet ci, którzy próbują, kończą marnie, bo poznanie prowadzi do destrukcji, a może to ona jest prawdziwą wolnością; po prostu zniknięciem, bo nie pozostaje nic więcej do zrobienia.
Plectrude, http://plectrude.blog.onet.pl
Prawy, lewy, złamany Dawida Kaina jest polifoniczną powieścią, która w sugestywny sposób opowiada o samotności ludzi zagubionych w mrocznym świecie zdominowanym przez telewizję - w świecie, w którym miejsce małej stabilizacji zajęła wizualizacja. Autor zwraca uwagę na to, ukazując rzeczywistość w nawiązaniu do scen z najchętniej oglądanych seriali oraz takich, które są dowodem inwigilacji bohaterów powieści, Albowiem wszystko to, co zostało przez któregokolwiek z nich pomyślane bądź wykonane zostało najpierw zarejestrowane, a następnie wyemitowane w formie filmu wykonanego przez widmowego artystę.
Magazyn Fantastyczny
Dawid Kain napisał horror nowoczesny, pokazując, jak długą drogę przebył ten gatunek od czasów swoich dystyngowanych Ojców i Matek Założycieli, którzy dali nam Draculę czy potwora Frankensteina. Nie znajdziemy w jego książce wampirów, duchów czy upiornych zamczysk. Zamiast wiktoriańskich gadżetów – wiwisekcja pokolenia MTV. (...) Bohaterowie książki powołują się i na filozofów, i na muzyków rockowych, cytują papieża i hiphopowców, Mickiewicza i reklamowe bonmoty, ich wrażliwość kształtują filmy Alfreda Hitchcocka i Davida Lyncha. Tropienie tych wszystkich smaczków – zazwyczaj pomysłowo ulokowanych w jakichś zaskakujących kontekstach - daje dużo frajdy. (...) Dobre horrory zawsze były metaforami problemów społecznych. Zombi kamuflowały strach przed komunistami, potwór Frankensteina wychodził naprzeciw lękom przed niekontrolowanym rozwojem techniki, a o symbolicznych znaczeniach wapira napisano już całe tomy. Do tej chlubnej tradycji odwołuje się również Kain. Interesuje go portret współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego, widzianego jako wielki tłum pozbawionych wyższych potrzeb bydlątek a la Witkacy, których podstawowym celem jest ogłupienie się – czy to telewizją, czy używkami.
Alan Sasinowski, Kurier Szczeciński
Zagwarantować jednak mogę, że zarówno początek opowieści, jej intrygujące misz-maszowate rozwinięcie jak i finisz nie pozostawi w czytelniku wątpliwości, że Prawy lewy złamany to udany debiut powieściowy Dawida Kaina. Książka pełna jest wyszukanych kolokwializmów, w której bohaterowie posługują się językiem własnego otoczenia, są nad wyraz prawdziwi, jakby zamieszkiwali ten sam blok co my, chodzili do szkoły, do której i my uczęszczaliśmy, wreszcie – którym przydarzyło się coś, co każdemu z nas może się przydarzyć... jeśli w porę nie wyłączymy telewizora.
Robert Cichowlas, www.portalliteracki.pl
Młodzi mieszkańcy jednego z krakowskich osiedli dowiadują się, że ktoś filmuje ich bez ich zgody i wiedzy, z poszczególnych ujęć montując sceny, które budzą przerażenie i niesmak. Kim jest tajemniczy „reżyser” i w jakim celu przenosi na taśmę swe koszmarne wizje? Dlaczego w żadnym mieszkaniu nie można znaleźć kamer ani mikrofonów? Co wspólnego mają schizofreniczne omamy zafascynowanego grami komputerowymi i miękkimi dragami nastolatka, z undergroundowymi filmami mającymi druzgocący wpływ na psychikę widza? I czemu spotykani przez bohaterów ludzie wyglądają, jakby w ostatnich dniach postarzeli się o wiele lat? Odpowiedź na wszystkie te pytania kryje się w trzech słowach: prawy, lewy, złamany.
Osoby, które kupiły ten produkt kupiły także:
- Malone20.00zł

