Karol Samsel Autodafe 9
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © https://tygodnikbydgoski.pl 2025
Nie zabija się z miłości, ale można z niej pisać. Albo przynajmniej z jej braku. W najnowszej powieści Jarosław Jakubowski oddaje głos skazańcowi, który w więzieniu odnajduje paradoksalny spokój, pisze listy miłosne cudzym głosem i wspomina dzieciństwo z ojcem w butli. A wszystko to w języku, który raz poraża, raz rozczula.
„Nie zabiłem Adama Zumowicza!” – czyli od razu wchodzimy w środek dramatu
Tak zaczyna się „Żywołapka” – wykrzyknieniem, deklaracją, obroną. Narrator od pierwszego zdania jest postacią kontrowersyjną i wieloznaczną. Twierdzi, że nie zabił. Ale przecież siedzi. Za morderstwo. I jak sam dodaje: „wszystko poza dwiema siłami: miłością i nienawiścią – rozpada się”. Tylko to zostaje.
Paweł Drzazga – skazany za zabójstwo, osadzony w malowniczo położonym więzieniu w Ciemnej Dolinie – prowadzi coś na kształt pamiętnika. Z jednej strony tworzy gazetkę zakładową „Ilustrowany Kurier Recydywy”(!), z drugiej: pisze listy za innych osadzonych. I czerpie z tego nie tylko satysfakcję, ale też realne profity: papierosy, konserwy, kiełbasę z dzika.
Jego twórczość obejmuje także wymyślane cytaty z Coelho. „Miłość jest jak ziemniak – trzeba doglądać jej żaru i pilnować, żeby się nie spalił”. Albo: „Miłość jest jak obłok – nie znika, tylko przestajemy ją dostrzegać”. Niby śmieszne. A jednak trochę prawdziwe.
Między izolatką a pamięcią o psie
W więzieniu nie jest źle. Bohater czuje się tu nawet lepiej niż na wolności. Ma ksywkę „Student”, pisze, obserwuje. Tęskni tylko za psem. „Brakuje mi tu jego wilgotnego pyska i tego, jak na mnie patrzył tymi brązowymi ślepkami, w których zawsze była jakaś prośba: o zabawę, spacer albo żarcie”. A może coś jeszcze? „Po prostu miłość”.
To jedna z najbardziej poruszających scen w książce. Dla człowieka, który pisze, że jego życie „nie jest marne, jest tylko nieudane”, pies staje się ostatnim pewnikiem. Reszta to domysły, próby, niedopowiedzenia.
Porucznik Jedynak – czyli erotyka w notesie w linie
„Porucznik Jedynak... Cholera, z miejsca się w niej zakochałem” – pisze bohater. I my mu wierzymy, bo jego opowieści o tej więziennej psycholożce (ech, musiałeś Jarosławie?) są pełne napięcia, nieśmiałości i autentycznego zachwytu. Zdarza mu się nawet rozczulać nad jej długopisem: „wkład zenit, bardzo solidna robota”.
Ich rozmowy są w istocie seansami terapeutycznymi, ale podszytymi pożądaniem, tęsknotą i potrzebą zrozumienia. Ona rozbraja go pytaniami w stylu: „Śniło ci się coś?”, on opowiada jej sny, wspomnienia i fiksacje. Z tej relacji rodzi się coś więcej niż flirt – to więzienna wersja uczucia, które nie ma prawa się wydarzyć. A jednak trochę się wydarza.
Ojciec w butli, matka z rentą, czyli tragikomedia polskiej prowincji
Najmocniejszą częścią książki – obok wątku więziennego – są powroty do dzieciństwa i rodzinnego domu. W szczególności matka: gadatliwa, nadopiekuńcza, religijna, rozdarta między miłością a wyrzutem. Jej monologi mogłyby trafić do kabaretu, gdyby nie to, że są tak cholernie prawdziwe:
„Ojciec był dobrym człowiekiem, tylko słabym, tak jak ty. Przekazał ci to w genach. Co ty zrobisz, kiedy mnie zabraknie, chyba pójdziesz pod most”.
Albo: „Nie będzie, co ma być, tylko będzie to, co sam sobie wyszykujesz. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”.
Wspomnienie ojca – hutnika, który „zamknął się w butli” – to z kolei majstersztyk literackiej metafory. Przenikliwa, a jednocześnie groteskowa. Ojciec znika – dosłownie i symbolicznie. Przestaje być widoczny, przestaje być obecny, znika jak wielu mężczyzn w tej książce. I w życiu.
Gadulstwo, które czasem męczy
Jest jedna wada „Żywołapki”: momentami chciałoby się, żeby Jakubowski dał czytelnikowi chwilę ciszy. Niektóre akapity ciągną się, jakby bohater nie mógł przestać mówić, jakby bał się, że jak zrobi pauzę – wszystko runie. A może właśnie o to chodzi?
„W głowie mam raczej śmietnik, wszystko miesza się z wszystkim” – przyznaje narrator. I to właśnie dostajemy: śmietnik wspomnień, myśli, żalu i poczucia humoru. To może nużyć. Ale też trudno oderwać się od tego głosu – bo nie jest on fikcyjny. To głos, który gdzieś znamy. Może z własnego podwórka? Może z Ciemnej Doliny? Może z Koronowa? Może z Bydgoszczy?
I w końcu ciśnie się to pytanie: mieliśmy już Cichą Dolinę, teraz Ciemną Dolinę... Jakie Doliny jeszcze drzemią w najgłębszych pokładach myśli autora? Pewnie dowiemy się wkrótce!
Redaktor
Jarosław Jakubowski Żywołapka — http://www.wforma.eu/zywolapka.html