Nowości 2020

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

"Wielopole", http://annasikorska.blogspot.com, 20.04.2016

Recenzje » Recenzje 2016 » "Wielopole", http://annasikorska.blogspot.com, 20.04.2016

copyright © http://annasikorska.blogspot.com 2016

Na pierwszy rzut oka „Wielopole” to zbiór opowiadań i tak można tę książkę potraktować. Jednak kolejne części są ze sobą tak pięknie i subtelnie połączone, że zdecydowanie mieści się ona w ramach powieści. Wojciech Klęczar zabiera nas do krakowskiego świata ludzi kreujących własne osobowości.

Narrator (Piotr) przyjeżdża do Krakowa, aby (jak większość młodych ludzi zjawiających się tu) studiować. Z tym jednak różnie bywa. Raz jest studentem, innym razem nie, raz udaje, że nim jeszcze jest, ale za to pracuje (jak większość jego rówieśników) w gastronomii, gdzie poznaje różne osoby. O nich właśnie jest „Wielopole”. Czytelnik znajdzie tu dramatyczne historie miłości, trójkątów miłosnych, nieszczęśliwe wypadki, pisarzy, którzy nic nie piszą, ale czyją się ludźmi związanymi z literaturą, dziennikarza pracującego w barze, naukowca, który zaprzepaścił swoją karierę przez jedną imprezę, sekretarza znanego emerytowanego profesora, żigolaków, kobiet walczących o przywileje dla swojej płci, przyszłego studenta dyplomacji, któremu matka w specyficzny sposób utrudnia dostanie się na studia, filmoznawcy, licznych romansów, przygód. Wszyscy spotykają się w popularnej i znanej na całą Polskę knajpie zwanej „Prokrastynacja”. Nazwa jest tu nieprzypadkowa i doskonale pokazuje problem, z jakim borykają się wszyscy odwiedzający ją. Posiadają wspaniałe wizje siebie, ale odwlekają je w nieskończoność. Nigdy nie potrafią zabrać się za cokolwiek i to skończyć. Ich życie to egzystowanie w teraźniejszości, która pozwala na niemyślenie o konieczności ustabilizowania, znalezienia poważnej pracy, zapuszczenia korzeni, znalezienia swojego miejsca na świecie. Ich jedynym miejscem jest to przy barze, kiedy mogą wypić browara, porozmawiać z barmanem, poderwać ładne dziewczyny, przystojnych mężczyzn. Ta bezpieczna teraźniejszość jednak bardzo szybko staje się przyszłością bez perspektyw, popisujących się mężczyzn w wieku średnim. Osoby z silna wolą i ambicjami szybko przenoszą się do innych lokali. Tak jest na przykład w przypadku grupki studentów dyskutujących o filozofach. Sugestia, że mogliby rozmawiać o czymś mniej ważnym sprawia, że szybko zmieniają lokal. Podobnie jest ze znienawidzonymi aktywistkami, które bardzo długo spotykały się w tym lokalu i nie poddawały nawet, kiedy atakowano je dawka szowinistycznych piosenek. Przeniesienie się z „Prokrastynacja” posiada pewien wymiar symboliczny: jest to oderwanie się od niemocy działania.

Wojciech Klęczar doskonale pokazuje świat ludzi, którzy są zawieszeni między studiowaniem a pracą i rodziną. Już przestają studiować i niekoniecznie kończą swój kierunek, łączą się w pary (bo nikt nie może żyć cały czas samotnie), ale ciągle nie są w stanie stworzyć rodzin. Decyzję o wspólnym, poważnym i odpowiedzialnym życiu odwlekają. Kiedy jednak zostają zderzeni z wizją rozstania czują, że sypie im się świat.

Piotrek po podzieleniu się z czytelnikami ludźmi, których poznał w barze zabiera nas w wędrówkę po Krakowskich knajpach. Jest to podróż ocierająca się o „Odyseję” Homera i „Ulissesa” Joyse’a oraz „Upadku” Camusa, ale niezwykle skrócona, zagęszczona i równie dobrze ukazująca ludzkie charaktery, w których kombinatorstwo, chęć popisania się przed innymi, egoistyczne pobudki przeplatają się ze zwykłymi odruchami dobroci, szowinistyczne spojrzenie na świat z przekonaniem, że kobiecie trzeba w pewien sposób służyć, poczucie bogactwa z przerażeniem, że nie posiada się oszczędności. Wszystko to toczy się wokół nocnych spotkań w knajpach. Ludzi różni to po której stronie baru się znajdują, czy są obserwatorami, czy obserwującymi.

„Wielopole” to interesujący obraz naszej wielkomiejskiej rzeczywistości. Ludzi opisanych przez Wojciecha Klęczara można spotkać w każdym dużym mieście w knajpach. Książkę polecam miłośnikom literatury opisującej codzienność, paradoksy naszego życia, opowiadających historię zwykłych ludzi, którym z jakiegoś powodu w życiu raz się udaje, a innym razem nie.
Anna Sikorska


Wojciech Klęczar Wielopolehttp://www.wforma.eu/wielopole.html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com