Nowości 2019

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

Nowości 2018

Jacek Bielawa Kościelec

Zbigniew Chojnowski Zawsze gdzieś jest noc

Wojciech Czaplewski Książeczka rodzaju

Marek Czuku Stany zjednoczone

Janusz Drzewucki Obrona przypadku. Teksty o prozie 2

Anna Frajlich Laboratorium (wydanie 3, rozszerzone)

Jerzy Franczak Święto odległości

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Czy Bóg tutaj

Lech M. Jakób Do góry nogami

Jolanta Jonaszko Bez dziadka. Pamiętnik żałoby

Péter Kántor Czego potrzeba do szczęścia

Bogusław Kierc Notesprospera

Wojciech Klęczar Flu Game

Zbigniew Kosiorowski Zapadnia

Sławomir Kuźnicki Kontury

Bogusława Latawiec Pierzchające ogrody

Artur Daniel Liskowacki Spowiadania i wypowieści

Piotr Michałowski Zaginiony w kreacji. Poemat z przypadku

Dariusz Muszer Baśnie norweskie

Uta Przyboś Tykanie

Karol Samsel Autodafe

Miłosz Waligórski Sztuka przekładu

City 4. Antologia polskich opowiadań grozy

 

"Ślady i znaki", https://czytanieisluchanie.blogspot.com, 25.09.2018

Recenzje » Recenzje 2018 » "Ślady i znaki", https://czytanieisluchanie.blogspot.com, 25.09.2018

copyright © https://czytanieisluchanie.blogspot.com 2018

Gdy „zapoznałem” się z blurbem, napisanym przez Pawła Tańskiego, to zbaraniałem. Otóż dosłownie i bez przenośni dowiedziałem się, że w poezji Piotra Michałowskiego odnajdujemy elementy Boskiej Komedii Dantego. – Cholera, ale jazda! – pomyślałem i zawzięcie szukałem odniesień. Okazało się, że tak, że łatwo je odnaleźć, bo sprawa tyczy się tzw. tercyny. To strofa trójwarstwowa w układzie rymów aba, bcb, cdc, ded...
Jak podają autorzy „Podręcznego słownika terminów literackich” (Warszawa 2001) poza znanym Włochem podobnie bawili się Jan Kochanowski czy Jan Kasprowicz.

Ok. Technikalia mamy za sobą, teraz pobawmy się w duszy drapanie.
Kiedy – jako dzieci – odkrywamy, że mamy tylko jedno życie, że to nie gra komputerowa, w której po strzale w głowie, otrzepujemy się wstajemy, bo zostały nam jeszcze dwa życia. Więc, gdy to sobie uświadamiamy, to staramy się (niektórzy z nas) brać życie za bary i walczyć o pozycję, pieniądze, auta, domy i inne wyzwalacze życia. Inni wiadomość „o jednym życiu” przyjmują kwaśno. Są im potrzebne antydepresanty i tanie zamienniki szczęścia: wóda, narwany seks, prochy. Jedna i druga postawa nie ginie w środowisku, żyją w symbiozie. To współistnienie, uzupełnianie się udało się uchwycić Piotrowi Michałowskiemu w poemacie „Zaginiony w kreacji”.

Napisanie takiego utworu wymaga nie tylko dyscypliny, ale przede wszystkim Dojrzałości. Nie wypominam wieku autorowi, ale 63 lata to w tym wypadku nie bagaż, ani garb. To atut przy tworzeniu poetyckiej opowieści.
Był czas, że miałem trzech ulubionych autorów, którzy nie bali się poematów, którzy ciągnęli czytelnika w głąb, do wnętrza. Rafał Wojaczek i Andrzej Bursa, to podobny temperament, czyli brutalna melancholia. Ale trzeci wybór nie jest już taki oczywisty. Marian Załucki, poeta i satyryk bawił mnie od 16 roku życia, kiedy to odkryłem jego pisanie w domowej skromnej biblioteczce, w książce „Kpiny i kpinki”.
Jak między te nazwiska „włożyć” Piotra Michałowskiego? Prosty zabieg: – W sam środek. W jego wierszowaniu jest liryka Bursy, jest bunt i ironia Wojaczka i humor Załuckiego. Oczywiście piszę o detalach, a nie kalkach. Michałowski jest ulepiony z innej poetyckiej gliny. Inteligenty indywidualista.

Za poemat Michałowskiego zabrałem się z egoistycznych pobudek. Od pewnego czasu przeglądam temu co pozostało z mojego siłowania się poezją. Udało mi się też wreszcie coś napisać, z czego jestem zadowolony. Jestem szczęśliwy ze smutku i złości. Te złe stany pasują do poezji.
Autor „Zaginionego w kreacji” również dopasował do swojego pisania smutny, śmiertelny leitmotiv.
Mamy wycinek z gazety, mamy depeszę Polskiej Agencji Prasowej. Informuje ona o tragicznych skutkach huraganu Felix w Nikaragui. Co najmniej 38 ofiar. Natychmiast stawiam pytanie retoryczne: – A polskich tragedii nie mamy? Gdyby trzymać się Dantego, to pamiętajmy, że Włoch cenił ponad wszystko credo polityczne. Musiało grać i współgrać z opisem emocji i pośrednich stanów. Michałowski sprawę odwraca. Punktem wyjścia jest „pewne miejsce na Ziemi”, ale potem wracamy, docieramy, jesteśmy na miejscu. W wyobrażonym domu naszych zmagań z samymi sobą i innymi.

„Cynamonowe stygnie cappuccino.
Brzeg filiżanki. Tył głowy, pół ucha
i ręka z nożem... Trochę takie kino,

które tło akcji zawiera w okruchach
w synekdochicznej zagadce detali”.
(...) Pieśń II, Wyjście.

W 1975 roku na łamach tygodnika „Polityka” Andrzej Szulc w tekście „Spojrzenie z zaświatów” napisał tak:
(...) „Kontrast między drobiazgami i sprawami całego życia nie razi tutaj – przeciwnie: ustrzega od patosu i paradoksalnie łączy się jedyną w swoim rodzaju baśń dla dorosłych, która jak każda baśń opowiada o niezmiennej gonitwie człowieka za złudzeniami”.


Opinia Szulca, to fragment recenzji książki popularnej pisarki, tworzącej dla młodzieży i dzieci. Natalia Rolleczek jednak w „Bogatym Księciu” zwraca się do dorosłej publiczności. A piszę o tym dlatego, że zapożyczony werdykt jest także doskonałą recenzją poematu Michałowskiego.

W poezji najłatwiej rozróżnić prawdę od fałszu, grafomanię od duchowego przekazu. Michałowski w swoim tekście śle uporczywie telegramy i depesze, które są do szybkiego cytowania, do głoszenia ich z ambon.

„żeby powrócić jeszcze, nim Cię znużą
te dywagacje autotematyczne,
chcę znowu objąć narratora urząd,

jego wszechwładzę – z listą ograniczeń
i w nurty rymu rzucić znów swą tratwę –
w meandry między precyzją a kiczem...

Wierzę w niepewność – między moją a Twą
kiełkuje wiara, że coś z tego będzie;
chociaż wpływamy w cieśninę niełatwą:

pomiędzy skały... Ich ciasne krawędzie
krzywią ster myśli, ścierają słów wiosła...”
(...) Pieśń V, Rozproszenie

Jestem gorącym zwolennikiem tych kilku linijek. To mógłby być wiersz osobny. Ale: Nie, bo rozmiar – objętość ma znaczenie. Michałowski rozpisuje się w sam raz, co do linijki. Ma dosyć miejsca, by pomieścić perły i manifesty. By zarówno romantyk (do których nieśmiało się zaliczam), jak i ścisły pozytywista odnajdzie się w tym utworze.
Są marzenia, są realia. Jest „przyjemność i podmiot pożądliwy”. Wszystko zależy od nas – Nic nie zależy od nas. Taka właśnie jest poezja. Jak bielizna, najbliższa ciału, najbliższa zmysłom.
Panta rhei!
Jarek Holden


Piotr Michałowski Zaginiony w kreacji. Poemat z przypadkuhttp://www.wforma.eu/zaginiony-w-kreacji-poemat-z-przypadku.html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com