Nowości 2019

Karol Samsel Autodafe 2
 

Nowości 2018

Jacek Bielawa Kościelec

Zbigniew Chojnowski Zawsze gdzieś jest noc

Wojciech Czaplewski Książeczka rodzaju

Marek Czuku Stany zjednoczone

Janusz Drzewucki Obrona przypadku. Teksty o prozie 2

Anna Frajlich Laboratorium (wydanie 3, rozszerzone)

Jerzy Franczak Święto odległości

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Czy Bóg tutaj

Lech M. Jakób Do góry nogami

Jolanta Jonaszko Bez dziadka. Pamiętnik żałoby

Péter Kántor Czego potrzeba do szczęścia

Bogusław Kierc Notesprospera

Wojciech Klęczar Flu Game

Zbigniew Kosiorowski Zapadnia

Sławomir Kuźnicki Kontury

Bogusława Latawiec Pierzchające ogrody

Artur Daniel Liskowacki Spowiadania i wypowieści

Piotr Michałowski Zaginiony w kreacji. Poemat z przypadku

Dariusz Muszer Baśnie norweskie

Uta Przyboś Tykanie

Karol Samsel Autodafe

Miłosz Waligórski Sztuka przekładu

City 4. Antologia polskich opowiadań grozy

 

"Historia pewnej miłości", www.latarnia-morska.eu, 14.05.2018

Recenzje » Recenzje 2018 » "Historia pewnej miłości", www.latarnia-morska.eu, 14.05.2018

copyright © www.latarnia-morska.eu 2018

„Każda śmierć jest skandalem, każda śmierć jest pierwszą śmiercią”.
Levinas

Każde odejście członka naszej rodziny stanowi niedającą się niczym zasklepić ranę. Natomiast odejście kogoś, kogo kochamy całym sercem, staje się dla nas prawdziwym dramatem. Śmierć wymyka się bowiem wszelkim definicjom, oznaczając ostateczną rozłąkę, pustkę, brak. Jednak – co ciekawe – owo nieistnienie, absurdalnie, nadaje nam – porzuconym, czy też pozostawionym samym sobie – tym większe istnienie. Z kolei świadomość śmiertelności uruchamia w nas twórcze pokłady dążenia do nieśmiertelności, a zatem do tego, by ów „skandal” móc w jakiś sposób zanegować, upokorzyć, odbierając mu możliwość ostatniego słowa.

Jolanta Jonaszko – młoda, wysoce wykształcona polska artystka, (mieszkająca obecnie w Niemczech) – zabiera nas w swym debiutanckim wanitatywnym minitraktacie w jedno z najbardziej intymnych miejsc – do rodzinnego domu.

Już od pierwszych stron snutej przez nią opowieści czujemy, że wtargnęliśmy tu bez pytania, że przez moment wczytywania się w kierowane nie do nas przecież słowa, będziemy czuli się jak intruz czy podglądacz, który, schroniwszy się bezpiecznie za „zasłoną milczenia”, obserwuje cudze życie w całej jego rozciągłości – pięknie i doskonałości, ale również i przemijalności. Dostrzega wpisaną weń nieuchronność: zmaganie ze stopniową utratą wzroku, niechodzenie, starość, czy w końcu spotkanie ze swym najokrutniejszym i najpewniejszym przeznaczeniem – Tanatosem.
Trzeba nam bowiem wiedzieć, że adresatem opowieści Jolanty Jonaszko, pisanej w drugiej osobie, jest tytułowy dziewięćdziesięcioletni dziadek Czesław – niegdysiejszy podporucznik Wojska Polskiego, Weteran Walk o Niepodległość i Suwerenność Ojczyzny. To do niego zwraca się narratorka opowieści – Jola. To dla niego przywołuje i jemu dedykuje zapamiętane szczegóły wspólnego bytowania. Gdy jeszcze widział, chodził, czuł. Gdy był cierpliwy, ale i uparty, gdy kochał, pragnął, pożądał i marzył. Gdy...

Wkraczając w ten intymny, piękny, ale i boleśnie niepokojący świat wrażliwej i czułej narratorki, niemal fizycznie czujemy, jak grube płótno żałobnego trenu słów rozciąga się nad nami niczym bezgwiezdna noc. Jesteśmy bowiem świadkami rozpadu świata po wielkiej stracie oraz próby jego ponownego scalenia. To zaskakujące i niezwykłe, że w czasach, gdy oglądanie starości, kalectwa i śmierci stało się „niehigieniczne”, dlatego wykluczone i ukryte przed naszym wzrokiem w szpitalach czy domach spokojnej starości, młoda kobieta, zwracając się do swego nieżyjącego dziadka, opisuje codzienne rodzinne zmagania z nieuleczalną chorobą wiekowego człowieka oraz spustoszenie, jakie pozostawił w sercu swej wnuczki po nieuchronnym, acz wyczekiwanym już przez niego odejściu. Starość, ból i niedołęstwo upokarzały go bowiem do tego stopnia, że nie chciał już żyć, pomimo tak troskliwej opieki najbliższych i dowodów, że jest wciąż potrzebny i ważny.

Debiut literacki Joli Jonaszko to nie jest dziennik wielkich wydarzeń, a mikrodrobin ludzkiej egzystencji. To, z czym czytelnik się w niej zderzy, to funeralna pieśń śpiewana niepatetycznie, jednogłosowo. W dziewięciu symbolicznych miesiącach, stanowiących w ludzkim cyklu magiczny czas od poczęcia do narodzin dziecka, zawrze historię bolesnej rozłąki ze starcem, ale i radosnego wzrostu synka, w którym uparcie doszukuje się i rozpoznaje cechy dziadka.
A zatem wielka, choć mała, książka graniczna o najmniejszej ilości słów. Również o czułości, której się nie wstydzi. Rzecz godna przeczytania i namysłu.
Irmina Kosmala


Jolanta Jonaszko Bez dziadka. Pamiętnik żałobyhttp://www.wforma.eu/bez-dziadka-pamietnik-zaloby.html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com