Może trochę się ześlizgnę, z powodu przeziębiania, ukłucia w gardle, wiotkich nóg. Szereg przyzwyczajeń, od porannej kawy, po ćwiczenia, aż do spotkań we wspólnym spojrzeniu. Nie mogę już tłumaczyć bezsennych nocy uzależnieniem od nikotyny. Wtedy godziny rozpadają się powoli, a kiedy trzeba, nad ranem, rozpływają się w błysku światła. Unosi się ciężki zapach kadzidła i paczuli. Pytasz mnie jak mogę łączyć siano, konwalie i cypryjskie olejki w jedno otulenie, tuż za uchem. A mimo to próbujesz grymas zmienić w drżenie. Bez przymusu, ciśnienia, nacisku, naporu, presji, przemocy, siły, konieczności, obowiązku.
© Małgorzata Południak