WYSOCZAŃSKA-KLAWIŃSZ JANINA (ur. w 1918 roku). Pośmiertnie ukazały się “Rymy” Jana Czubka (1849-1932), zechcę posiedzieć nad „Rymami”, ażeby odpocząć od sybiraków Chróścickich i Chróścielewskich, Niemcewiczów i Sienkiewiczów, Mickiewiczów i Sakowiczów. Mógłbym długo wypisywać nazwiska naszych zesłańców Myśliwskich i Witaszewskich, zwłaszcza że jestem świeżo po lekturze wspomnień łagierniczki Wysoczańskiej-Klawińsz: „Mówiono, że tu pod każdym progiem kolejowym leżą dwa trupy. Że początkowo przy wytyczaniu linii kolejowej przez tajgę pracowali więźniowie kryminalni. Ale nie sprawdzili się, wtedy przywieziono »krupnoj recydiw«, czyli najcięższych przestępców, recydywistów. Ale oni też nie dali rady. Potem byli Japończycy, a wreszcie Beria przysłał nas, więźniów politycznych. I wprowadził obostrzony reżim więzienny. Byliśmy pozbawieni prawa korespondencji. Baraki zamykano na noc. Wprowadzono numery, które nosiło się na plecach i nad kolanem” (trasa kolejowa Tajszet-Brack, IV 1949-I 1952).
Numery „na plecach i nad kolanem”. Tego się nie spodziewałem w przypadku Wysoczańskiej-Klawińsz, a przecież nic nowego, zanotowałem już wcześniej numery poszczególnych łagierników: Benigna Łozowska (K-375), Teresa Pawłowska (P-441), Tadeusz Bukowy (B-454). Na pewno więc numery przydzielono Henryce Grossek, Nusi Czeczkowskiej, Melanii Nęckiej, a także bohaterskiej Grażynie Lipińskiej, jej relacja była dla mnie ogromnym wstrząsem.
[22 IV 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki