Nowości 2020

Andrzej Ballo Made in Roland

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Jarosław Jakubowski Wojna

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Paol Keineg Powrót do Bretanii

Bogusław Kierc Płomiennie obojętny (o chłopcu, który chciał być Bogiem)

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

Tomasz Stefaniuk Małpka Koko i inne wierszyki dla (nie)grzecznych dzieci

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy II

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

Bazgroły, 26.10.2017

BAZGROŁY Bogusława Kierca » Bazgroły, 26.10.2017

Odnalazłem dwa stare przedmioty. Oba wyprodukowane przez Wrocławskie Zakłady Wyrobów Papierowych. Jeden nazywa się brulion (Cena det. zł. 11.50); drugi – zeszyt szkolny 32 kartkowy z papieru kl.III (Cena detaliczna zł 16,00). Proszę zwrócić uwagę na subtelności diakrytyczne.
Na okładce zeszytu szkolnego napisałem kiedyś tam: Bogusław Kierc PŁEĆ ANIOŁA i rzeczywiście na kratkowanych kartkach snuje się rękopis tego mojego starego eseju, a na końcu informacja, ze pisałem go w Wałbrzychu, Toruniu i znowu w Wałbrzychu, gdzie postawiłem datę 29 IX 88 roku, czyli w święto Archaniołów – Gabriela, Michała i Rafała. Na odwrocie następnej, czystej kartki są rysunki trzech postaci głowonogich, dzieło ośmiomiesięcznej Franciszki. Z tych kilku danych wynika, że zajmowałem się wtedy „Romeem i Julią” w Teatrze Horzycy w Toruniu. A co robiłem w Wałbrzychu? Nie pamiętam, choć to można łatwo sprawdzić. W brulionie, oprócz zasuszonych fiołków i notatek do innego eseju o fenomenie anielstwa w liryce Juliana Przybosia, zaraz na szóstej kartce znajduje się szkic wiersza pod tytułem PROSPERO POD KONIEC KWIETNIA. I jest to chyba kwiecień tego samego 1988 roku. Pamiętam tamtą niespodziewaną śnieżycę i to moje poczucie bycia Prosperem. Miałem 45 lat, czyli tyle, ile wynika z domniemanych wyliczeń wieku Prospera.
Ciekawi mnie ta przełęcz między końcem kwietnia, a końcem września. Pięć miesięcy.

© Bogusław Kierc

  • Dodaj link do:
  • facebook.com