Przygody K
Księgarnia|seria KWADRAT|Gedroyć Krzysztof
Stara cena:19.00zł
Cena:14.00zł| Cechy | |
| format | 18,0 x 18,0 cm |
|---|---|
| rok | 2007 |
| strony | 82 |
| oprawa | broszurowa |
| ISBN | 978-83-922577-9-0 |
| wydanie | 1 |
Przygody K są zaskakującą opowieścią o najzwyklejszej rzeczywistości. Bohaterowie niespodziewanie pojawiają się i znikają, żyją w świecie porwanym, składającym się z porozrzucanych skrawków obrazów, kręcących się na wietrze, w niezrozumiałej i doskwierającej rzeczywistości, z której nie ma wyjścia. K pragnie pozbyć się egotycznej tożsamości, szuka miejsc, leżących „poza zasadą ego”…
Takie przewartościowanie jest krokiem w stronę wolności wewnętrznej, osobistej, pogodnej – wyzwalającej od megalomanii, samouwielbienia i chełpliwości. Od siebie. Nie ma tu moralizowania, ideologizowania lub wysnuwania ocen. Rzecz jest zabawna i poważna zarazem. I literacka w świetnym stylu.
Przygody K Krzysztofa Gedroycia wyróżniają się niecodzienną formą literacką, będącą zapisem doświadczeń współczesnego bohatera, który stawia sobie niezwykłe i karkołomne pytanie poznawcze: czym jest otaczająca nas rzeczywistość? Czy rzeczy są takie, na jakie wyglądają? Autor zapytuje także o rudymentarne kwestie, dotyczące literatury, a zwłaszcza o konstrukcję osoby bohatera/narratora, przedstawionego, jako „to K”. Taki zabieg zwraca uwagę na możliwość innego traktowania podmiotu literackiego, niż ma to miejsce w typowych ujęciach w literaturze narracyjnej. Kieruje uwagę czytelników w stronę namysłu nad sposobem pojmowania ludzi przez siebie samych. (Typowe JA zostaje zastąpione przez „nieosobowe” ONO.) W rozpoznawaniu ludzi przez siebie samych autor upatruje ponadczasową wartość określającą jakość życia i konstruowania świata na sposób „nie–ego–centryczny”, jednakże bez jakichkolwiek moralizatorskich roszczeń. Nawiązuje w tym do najświetniejszych ujęć tego tematu, chociażby przez Aldousa Huxleya w ubiegłym wieku. Autor przedstawia, w sposób nad wyraz współczesny, poszukiwania filozoficzne i literackie w tej dziedzinie (np. zapytania ontologiczne filozofii współczesnej, inspirowanej filozofią Wschodu, lub poszukiwania „olśnień” na gruncie literackim w późnej twórczości Edwarda Stachury – Się, Fabula rasa, Oto). Nie są to wywody filozoficzne ani dociekania naukowe. Przygody K są literaturą, którą świetnie się czyta. Która tematycznie przestawia żywot K, podróżującego pociągiem pomiędzy Białymstokiem a Warszawą, która oprócz warstwy potoczystej, bieżącej, zmysłowej i lokalnej, pełnej szczegółowych opisów problematyki białostockiej, otwiera rozległe przestrzenie umysłu. I w każdym ludzkim doświadczeniu dostrzega szansę najważniejszego rozpoznania: kim naprawdę jestem?
Małgorzata Niedzielko
Przygody K Krzysztofa Gedroycia – dzieło na pozór nieefektowne i o „niczym” – zasługuje na specjalną, uważną protekcję, jako oryginalne osiągnięcie artystyczne. Promieniuje dyskretnie, nienatarczywie, tym, co w sztuce najważniejsze: autentycznością, wynalazczością formalną, wyrafinowaną prostotą. I – tematem. A temat ten zuchwały, karkołomny: reintegracja rozbitej, rozproszonej jaźni człowieka myślącego A. D. 2007. Akcja: proces porządkowania różnorakich, sprzecznych oglądów siebie samego, bliźnich, świata. Hierarchizowanie kryteriów. Ustalanie ładu wewnętrznego, aby zbudować nowe, już spójne JA w relacjach ja–ja, ja–inni, ja–rzeczy, ja–czas i przestrzeń. Tak postawione sobie, arcyambitne zadanie Pisarz zrealizował perfekcyjnie, powagę tematu beletryzując w pomysłowej narracji, smacznie przyprawionej dyskretną (dla znawców przezabawną) autoironią.
Edward Redliński
Tytuł mikropowieści Krzysztofa Gedroycia jest przewrotny. Przypadki tytułowego bohatera oznaczonego kryptonimem K (litera bez kropki) nie są przygodami w sensie ścisłym. (...) Zdarzenia, w których uczestniczy K, są jak najbardziej codzienne, pospolite, zwyczajne, w najmniejszym stopniu nie odbiegają od zwykłego trybu życia. Istota chwytu literackiego polega tu na tym, iż zwykłe zamienia się w niezwykłe pod wpływem gestu pisarskiego. (...) Główny bohater nie tylko został oznaczony kryptonimem, ale i trzecioosobowy narrator mówi o nim w rodzaju nijakim. Bardziej precyzyjnie – K nie występuje jako ono, lecz jako to lub coś, a więc w ujęciu przedmiotowym. Tę gramatyczną operację łatwo sobie objaśnić. Po pierwsze, K jest człowiekiem bez właściwości, nie kimś, lecz czymś. Po drugie, najważniejszym problemem, z którym zmaga się K, jest egotyzm. Narrator, który wie wszystko na temat tej postaci, stara się poniekąd wpłynąć na K wychowawczo, odmawiając mu logiczno–gramatycznego prawa do rodzaju męskiego. (...) Takie jest nasze życie – zdaje się mówić do nas Krzysztof Gedroyć – wypełnione nieważnymi sprawami, setkami nic nie znaczących „przygód”, będące permanentnym krzątactwem Zarazem jednak ową „nieznaczącość” czy nieważność bardzo łatwo przekształcić w przeciwieństwa – w znaczenie, wagę, sens, istotność etc. W jaki sposób? Rzecz jasna – opowiadając, poprzez opowieść, która zostaje utrwalona na papierze. Snucie opowieści to nie tylko operacja – by tak rzec – sensotwórcza. To także zabieg porządkujący. (...) Czy ów nawyk snucia opowieści pod wpływem najdrobniejszego impulsu, owa skłonność do „zagadywania” rzeczywistości okaże się pomocna? W utworze Gedroycia ta kwestia nie została rozstrzygnięta, toteż skazani jesteśmy na spekulację. Gdyby zaś mnie przyszło odpowiedzieć, wyraziłbym poważną wątpliwość. Wszak opowieść – obojętnie: zapisana czy tylko opowiedziana – tworzy mocny, siłą rzeczy skoncentrowany na sobie podmiot. Czy to gawędziarstwo (mniej), czy to pisarstwo (bardziej) raczej odsuwa od świata, niż do nieba przybliża, w tym znaczeniu, że wytwarza świat zastępczy, rzeczywistość równoległą, papierowy kosmos.
Dariusz Nowacki, Nowe Książki
Krzysztof Gedroyć (...) to specjalista od powiastek – miniaturek, skromnych narracji, w których – jak w kropli wody morze – skupia się to, co w prozie znaleźć można najlepszego: kunsztowny pomysł narracyjny, ciekawa forma, w którą "owinięta" jest nośna, ważna treść. (...) Główny bohater, czyli K, jeździ, chodzi, załatwia, kupuje... Poznajemy go na lotnisku, gdy czeka na E. (...) Poznajemy, to za dużo powiedziane, bo wiemy o K trochę, prawie nic, lecz w owych opisywanych przez Gedroycia podróżach i przygodach K nie chodzi o to, kim jest K, ale o to, jak istnieje świat, który K otacza. (...) Jeśli świat rodzi się w spojrzeniu, to ile światów jest – jeden, czy też tyle, ile spojrzeń? A jeśli tyle ile spojrzeń, jeśli każdy ma swój świat, to to, co rodzi się na przecięciu tych oglądów świata ma tylko wartość względną. Istnieje o tyle, o ile patrzymy, istnieje też nie samo w sobie, lecz tylko dla tego, który patrzy. Co zatem w tej wielości światów jest prawdą, a co fałszem? Czy ci, z którymi współistniejemy, współpatrzymy na świat są takimi, jakimi są naprawdę, czy tylko takimi, jakimi myślimy, że są? I kim dla nich w takim razie my jesteśmy? Wyobrażeniem, myślowym abstraktem, rzeczywistością? Przygody K to doskonały pretekst, by przyjrzeć się istnieniu świata, by obejrzeć świat i siebie w nim raz jeszcze...
Piotr Brysacz, Charaktery
Jeśli tytułowy bohater książki Krzysztofa Gedroycia skojarzy się czytelnikowi z Józefem K. z Procesu Kafki, bedzie to skojarzenie całkowicie uzasadnione. I tam, i tu bohater uwikłany jest w najzwyklejszą pospolitość, która wciąga go i paraliżuje, ograniczając jego niezależność. (...) Przygody K są na swój sposób opowieścią filozoficzną, bo czyż każdy z nas nie próbuje filozoficznie spojrzeć na siebie? W chwilach głębszej refleksji nie pragnie zgarnąć siebie w całość z porozrzucanych w czasie i przestrzeni kawałków i drobinek, by stworzyć z tego chaosu imenną całość? Takim spojrzeniem na świat przez pryzmat własnego ograniczenia poprzez historię, język, role, przypadki jest ta książka. Miejscami zabawna, miejscami sarkastyczna, raz bystra i refleksyjna, innym razem smutna i zastanawiająca. Wszelako intrygująca i godna uwagi.
Józef Krzyżanowski, Kurier Szczeciński
To dlatego K nie jest ani męskie, ani żeńskie, lecz bezosobowe. Nie ma twardego rdzenia – namiętności, pasji, tożsamości, czegoś konstytuującego. Jak to w społeczeństwie konsumpcyjnym – nic nikogo nie ogranicza, nawet płeć, więc każdy może wciąż i wciąż konstruować się na nowo, odpowiadając na potrzeby rynku, dostosowując się do „patrzalni”. Gdyby Judith Butler nie istniała, Nokia musiałaby ją wymyślić.
Alan Sasinowski, Pogranicza
Autor konsekwentnie pokazuje świat pokolenia trzydziestoparolatków, pustawego ideowo i moralnie; (...) pokolenia zagubionego w zarabianiu pieniędzy do tego stopnia, że nie potrafiącego spojrzeć na życie z innej perspektywy. Mimo wszystko – nie odbieramy ich jako owych nieszczęsnych „białych kołnierzyków” zmordowanych wyścigiem szczurów – raczej „kołnierzyków w kratkę”.
Wiesław Szymański, Polskie Radio Białystok
Osoby, które kupiły ten produkt kupiły także:
- Nierozpoznani17.00zł
- Księga ocalonych snów21.00zł
- Niebieski21.00zł
- Lost Angels19.00zł

