Nowości 2017

Krzysztof Gryko Kontrapunkt

Joanna Lech Piosenki pikinierów


Paweł Tański Glinna

Miłosz Waligórski Długopis

Zbigniew Wojciechowicz Dulszczynea

Marta Zelwan Graffiti

 

Nowości 2016

Marek Czuku Igły i szpilki

Tomasz Dalasiński Nieopowiadania

Krzysztof T. Dąbrowski Anomalia

Jan Drzeżdżon Pergamonia

Tomasz
Hrynacz Noc czerwi

Anna Kaniecka-Mazurek Kobieta/Mężczyzna. Niepotrzebne skreślić

Bogusław Kierc Karawadżje

Wojciech Klęczar Wielopole

Zbigniew Kosiorowski Kamień podróżny

Artur Daniel Liskowacki Ulice Szczecina

Mirosław Mrozek Odpowiedź retoryczna

Małgorzata Południak Mullaghmore

Dorota Ryst Sample story

Karol Samsel Jonestown

Alan Sasinowski Szczery facet

Grzegorz Strumyk Kra

Łukasz Suskiewicz Mikroelementy

Paweł Tański Kreska

Maria Towiańska-Michalska Z Ameryką w tle

Miłosz Waligórski Kto to widział

Andrzej Wasilewski Jednodniowy spacer po dwudziestu kilku głowach


City 3. Antologia polskich opowiadań grozy
 

"Niepodzielne, o tomie Małgorzaty Południak", http://pisarze.pl, 06.10.2014

Recenzje » Recenzje 2014 » "Niepodzielne, o tomie Małgorzaty Południak", http://pisarze.pl, 06.10.2014

copyright © http://pisarze.pl 2014

Liczby nieparzyste to zbiór traktujący o niedostosowaniu, o braku, o rytuale i chorobliwym zbieractwie rzeczywistości. Być może nie powinienem zaczynać od zsyntetyzowanego już podsumowania, retoryka w końcu wymaga przejścia od argumentów do wniosków, ale tomik Małgorzaty Południak jest irracjonalny, trudno więc traktować go racjonalnymi narzędziami retoryki. Jest to poezja kompensacyjnej absorpcji – przedstawione w niej istnienie jest wybrakowane, niespełnione, a że natura nie znosi próżni, zasysa w siebie wszelką dostępną materię, materię codziennej egzystencji. Tak właśnie powstawały najpewniej te utwory – pełne kolaży preparowanych z przeżyć i doświadczeń, tworzących monadyczne całości – bo w końcu liczby nieparzyste sumują się czasem ze sobą, chociaż nigdy nie dzielą się na dwa.

Od poprzedniego zbioru poezji Małgorzaty minęła zaledwie chwila (no... może dwa lata...). Jednak coś w jej poezji pękło od tego czasu, a z tego pęknięcia wypłynęła nowa wizja rzeczywistości. Teoretycznie poetyka pozostała ta sama – z Czekając na Malinę, a nawet z poprzednich, rozproszonych utworów autorki, znamy doskonale ten stylistyczny patchwork, z którego ze sporym trudem musimy odczytywać kompleksowe wizje liryczne. Jednak wcześniejsza wojowniczość autorki wyparowała i pozostawiła – wydawać by się mogło – ziemię jałową.

Nie bez powodu przywołuję poemat Eliota, bo także w poezji Południak pojawiły się typowe dla autora Ziemi jałowej śmieci, odpady, kurz, zepsute przedmioty, piach, wyschnięte plamy – ślady po dawnej witalności, wypełniające świat wybrakowanej egzystencji. Rzeczywistość liryczna jest wypalona, zniszczona, a przed implozją ratuje ją jedynie rytuał. Czyli chorobliwe zbieractwo dowodów na istnienie, na życie, ogromny apetyt na szczegół, w którym manifestuje się tu i teraz, ewentualnie wspomnienie, byleby tylko dawało namacalny dowód na to, że wciąż jeszcze świat jest, że można go dotknąć, zobaczyć, powąchać. Życie wypełnione brakiem musi być więc organizowane za pomocą takich czynności rytualnych jak jedzenie, sen, spotkanie, spacer, czy wreszcie – bardzo istotne – pisanie:

Plamy pokrywają opuchliznę liter.
Kreski drgają, kiedy próbuję odczytać wzór,
spisaną skargę. Obok drzwi łopata, wieko
pudełka z owadami przesuwa się.


Niekończące się wyliczenia, skomplikowane konstrukcje znaczeń, za fasadami których odkrywamy puste znaczenia, tworzą nastrój pesymizmu i pozornej rezygnacji. Pozornej dlatego, że sama twórczość jest wyrazem aktywności, nawet walki – tym razem już jednak nie jest to walka z kimś, lub czymś, tym razem jest to walka o samego siebie. O sens, o wypełnienie.

Nie wiem, jak ci wytłumaczę, że chcę wyjechać tam,
gdzie są wolne piętra, kołdry wiszą na balkonach, drżą ręce
staruszkom, ale dzieci nie muszą ich przygarniać.
Za oknem od wieków rosną cyprysy. Ludzie żyją z dnia
na dzień, zasypiają na wznak, często się uśmiechają,
chociaż wielu jest bezdzietnych albo na śmierć
skłóconych.


Wydaje się, że autorka gloryfikuje zwyczajność, naturalność, codzienność. To właśnie takie przejawy rzeczywistości kolekcjonuje najchętniej, niemalże z perwersyjną zachłannością. Jednak kolejne enumeracyjne ciągi pospolitych obrazów, wydarzeń i znaczeń, utwierdzają w przekonaniu, że właśnie taka rzeczywistość wywołuje u niej najgłębsze stany egzystencjalnego lęku. Jakby to właśnie zwyczajność była najbardziej niebezpieczna, jak hipnotyzująca chmura przesłaniająca prawdziwe życie, jak opium, które znieczula i uzależnia.

Bez wątpienia uchwycenie wszelkich niuansów poezji Małgorzaty Południak jest niezwykle trudne – ze względu na jej zamiłowanie do kluczenia po jakichkolwiek możliwych meandrach słowno-znaczeniowych, na pewno trzeba jej poezję uznać za mocno hermetyczną. Jednak tym, co zwraca szczególną uwagę w tomie Liczby nieparzyste, jest niezwykła (nawet dla samej autorki – jeśli brać pod uwagę wcześniejszą twórczość) konsekwencja w budowaniu wizji rzeczywistości, pedantycznie utkanej z odłamków, skorup, spostrzeżeń i wspomnień. Ta wizja jest monolityczna i w tym aspekcie bardziej niż liczbą nieparzystą jest liczbą pierwszą, która nie tylko nie dzieli się przez dwa, ale jak samotny człowiek – dzieli się jedynie przez jeden i samą siebie.
Paweł Brzeżek


Małgorzata Południak Liczby nieparzyste (http://www.wforma.eu/liczby-nieparzyste.html)

  • Dodaj link do:
  • facebook.com