Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PONIEWCZASIE. Federbusch Zygmunt 2

2017-09-17 14:19

FEDERBUSCH ZYGMUNT. Wróciłem do „Moich liryków” Federbuscha, nie dowierzając sobie, nie dowierzając wcześniejszej lekturze:

Wonieją mi cudnie twe oczy;
Ich blask pociąga mnie złoty
I budzi w mem sercu miłosną
Pieśń szczęścia i pieśń tęsknoty.

Budzi w mem sercu pragnienia;
I chęć się rodzi w niem pusta:
Całować upojne twe oczy,
Gorąco całować twe usta.

Do poety trzeba się zbliżać po wielekroć. Nie wystarczy jedno, drugie i trzecie posiedzenie w Bibliotece Narodowej, a już zupełnie nie można poprzestać na wynotowaniu „pizdum-grizdum” z tekstu Ryszarda Milczewskiego. Fascynuje mnie oczywiście „pizdum-grizdum”, ale nie zaniedbujmy wyznań miłosnych Federbuscha:

Kwiaty o szczęściu tak mówić umieją;
A więc mi powiedz, mój wonny kwiecie,
Czy są gdzie takie kwiaty na świecie,
Które od ciebie bardziej wonieją.

Bądźmy spostrzegawczy. W książce Zygmunta Federbuscha wonny kwiat przewija się z wiersza na wiersz: „Kwiaty tak pięknie często wonieją, / Kiedy je ranek wiosenny rozchyli”, „Bo ciebie posiadam, mój wonny kwiecie, / Bogaty jestem, jak nikt na świecie!”. Skądinąd uważam, że każdy poeta funduje nam mniejsze lub większe kwiatki. Choćby „pizdum-grizdum”.

Zygmunt Federbusch: „Moje liryki”. Drukarnia Renaissance, Kraków 1933, s. 43

[23 IX 2015]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki