Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

DYŻURKA, 0065

2020-11-23 15:35

Zostaje jeden świat, jeden własny, odbywa się tylko długie podróże i wraca do siebie. Najbliżsi już żyli dawno. Nic już nie zakłóci dzielenia świata z nimi. Kilka dni temu. Wyciągam z półki czarną książkę „Aleksander Błok, Poezje”. Wyciągam, bo tam się znajduje? Bo dawno? Bo pamiętam, jak przez mgłę? Bo dwujęzyczna? Bo chcę sprawdzić, jak jeszcze udaje się złożyć litery cyrylicy w melodię? Bo czuję się odcięty od połowy kultury świata? Bo pamiętam bliskość młodej osoby w wierszach i pominięcie starości słów?
Zacząłem z Błokiem rozmawiać w ciszy, ale On musiał zacząć:

„Z ludźmi w żadną nie wejdę rozmowę,
Zlęknę się obmowy i pochwały”.

– Dobrze przeczuwam obecność w nieobecności.

„Wielu z nas, swobodnych, młodych, pięknych,
Bez miłości ginie niepotrzebnie”...

– W pewnym momencie wszystko ma równą siłę.

„I dziwne: życie było piekłem, zachwyceniem –”.

– Wszystko widać, niczego specjalnie szukać nie trzeba.

„Tamten dżentelmen odszedł. Lecz pies ze mną został.
W gorzkiej chwili poczciwym spojrzy wzrokiem na mnie.
I na kolano łapę położy mi szorstką,
Jak gdyby mówił: »Czas już ukorzyć się, panie«”.


© Grzegorz Strumyk