nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

Dariusz Muszer, 123. Hannover, Kogut i lis

2016-09-06 20:17

Kogut i lis

 

Pewnego razu kogut stał na stercie gnoju i piał na cały głos, bijąc skrzydłami powietrze. I wtedy nadszedł lis.

– Dzień dobry – rzekł – słyszałem, jak pięknie piejesz. Myślę, że jesteś tak samo zdolny jak twój ojciec, który potrafił stać na jednej nodze i piać przy tym z zamkniętymi oczami.

– To potrafię też i ja – rzekł kogut, stanął na jednej nodze i zapiał. Jednakże zamknął tylko jedno oko. Następnie wypiął pierś i bił skrzydłami powietrze, jakby nie wiadomo co wielkiego czynił.

– To dopiero było wspaniałe – stwierdził lis. – Prawie tak samo wspaniałe jak to, gdy ksiądz odprawia mszę w kościele. Jednakże czy potrafiłbyś stanąć na jednej nodze i zapiać, mając zamknięte dwoje oczu? Doprawdy, nie wierzę, że dałbyś sobie radę. Ale z twojego ojca to był dopiero kawał koguta!

Oczywiście kogut nie chciał być gorszy od swego ojca, tak więc stanął na jednej nodze, zamknął oczy i – cap! – lis złapał go i pociągnął do lasu. Pod starą jodłą miał go zamiar pożreć.

– Widzę, że ty, lisie, nie jesteś tak bogobojny, jak twój ojciec – rzekł kogut. – On nie zasiadłby nigdy za stołem, uprzednio się nie przeżegnawszy i nie zmówiwszy modlitwy przed jedzeniem.

Lis chciał pokazać, że jest bogobojny, puścił więc swoją zdobycz i chciał się przeżegnać. A wtedy kogut w mig podfrunął na drzewo.

– I tak mi nie uciekniesz! – rzekł lis i udał się na stronę, gdzie zebrał kilka świeżych strużyn, z którymi wrócił pod drzewo.

Kogut z zaciekawieniem spoglądał w dół.

– Co tam masz? – zapytał.

– To jest list od papieża z Rzymu – odparł lis. – Papież pisze mi, że właśnie został zawarty pokój między wszystkimi zwierzętami.

Jednakże kogut pozostał na swojej gałęzi, wyciągał tylko szyję, jakby czemuś się przyglądał.

– Co tam widzisz? – zapytał lis.

– Och, wydaje mi się tylko, że dostrzegam psy wiejskiego policjanta – rzekł kogut.

– Mój Boże, czas najwyższy wziąć nogi za pas! – zawołał lis.

– Ale czyż nie zawarto pokoju?

– A pewnie, pewnie, obawiam się jednak, że te głupie psy jeszcze o tym nie wiedzą – rzekł lis i czmychnął w głąb lasu.

 


Bajka pochodzi z niepublikowanego zbioru:

Trzy koziołki Bruse

Bajki, klechdy, podania i anegdoty z Norwegii

 

© Dariusz Muszer

►oficjalna strona internetowa autora