powiedział: „Stajesz się powoli dojrzałym poetą”.
co to znaczy być „dojrzałym poetą” dla tych, którzy oceniają?
czy brak mi warsztatu? świadomości? (mógłbym się spierać
z wieloma. szczególnie dzisiaj). cóż, może mówiąc „dojrzały”
nie określają „poeta” ― może muszę się po prostu zestarzeć?
albo zacząć pisać tylko białe wiersze wolne na znak, że
znudziło mi się dziecinne rymowanie i zjadłem wszystkie sonety.
albo zrezygnować z interpunkcji na znak, że wszystko już widziałem...
może mam udawać, że znów pokochałem Miłosza
(niestety przestałem go kochać, lecz nie do końca) a
literatura już mi się właściwie znudziła (trochę
mi się rzeczywiście znudziła) czy wtedy będę dojrzałym poetą?
nie ma wyznaczników. w tym przypadku są tylko opinie.
na szczęście moja też się liczy. myślę, że to tak jak z byciem
zakochanym. wie się, że się jest. a może to tylko kwestia
ilości podjęcia prób powiedzenia Ci tego? może
odpowiedzialności za to, co Ci się powiedziało ― za to,
że się to zrobiło. to z pewnością. a
jeśli kwestia ilości prób,
powiem Ci jeszcze nieraz.
© Wojciech Zamysłowski