nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PONIEWCZASIE. Czupryńska-Tomczyńska Jadwiga

2026-06-14 10:30

CZUPRYŃSKA-TOMCZYŃSKA JADWIGA (1914-2000). Wywózka Czupryńskich i Tomczyńskich z Tarnopola: „W naszym wagonie zgromadziło się około sześćdziesięciu osób, Polaków i Żydów. Różny był też wiek — od młodych chłopców-uczniów do staruszków. Matką, która miała ze sobą troje dzieci i to małych dzieci byłam tylko ja. Ale jechała też matka z trzylatkiem i niemowlęciem oraz żona policjanta Janina Mazurowa z dwojgiem dzieci, trochę starszych od moich” (13 IV 1940).

Zauważmy wzmiankę o Janinie Mazurowej („bojowa babka”) i przedstawmy jeszcze jedną familię, zwłaszcza że nauczycielka Gienia trafi później do Karagandy: „W naszym transporcie była p. Zofia Lenartowa z synkiem Dareczkiem. Jechała z nią również jej siostra, nauczycielka z Warszawy, która już po zamknięciu wagonów zgłosiła się dobrowolnie z upartą prośbą, aby ją zabrać, bo chce pomóc siostrze i jej dziecku. Pani Zosia mieszkała z nami w bloku oficerskim naprzeciwko naszego mieszkania w Tarnopolu”.

Nie znamy wielu nazwisk. I pewnie nigdy nie dowiemy się, kim była deportowana kobieta, dlaczego nie pozostawiono jej w Tarnopolu: „Niemowlę, które jego matka starała się o ile możności utrzymać przy życiu, karmiąc i susząc pieluszki, owijając je na własnym ciele, niestety — a może na szczęście — zmarło. Nasi drodzy rodacy nie życzyli sobie jechać z trupkiem i nie czekając na postój na jakiejś stacji zmusili matkę do wyrzucenia zwłok dziecka przez okienko. Bywamy tacy okrutni! No, ale przyjechaliśmy do Pawłodaru”.

Lenartowie, Ratajczakowie, Sławińscy. Czytam o ich sowieckiej poniewierce (Maria Sławińska „miała dwoje dzieci”), pamiętam, że w najbliższym sąsiedztwie rozgrywa się podobny dramat rodzin ukraińskich i żydowskich: „Obok mnie jechały dwie stare Żydówki z synem — pięćdziesięcioletnim mężczyzną, dla którego druga z kobiet była ciotką. W żaden sposób nie mogły pogodzić się z zaistniałą sytuacją i przychodziły do mnie się wyżalać”.

Jadwiga Tomczyńska: „Z Tarnopola przez Sybir do Wadowic”. Projekt okładki: Dorota Brewczyńska. Wydawnictwo Zakonu Pijarów, Kraków 1992, s. 78

[9 IX 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki