Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
8 października 1986
Miejsce początkowo wyglądało na letnie wczasowisko leśne, potem na dom góralski, gdzie wpadliśmy w pułapkę, potem na odrestaurowywaną starą fabrykę, w końcu było również Warszawą, bo jeździły tam autobusy o warszawskich numerach, autobus 148 miał trasę okrężną Jagiellońska – Jagiellońska. Dalej wjeżdżało się w środek ziemistej góry grożącej oberwaniem, w parę osób odłączyliśmy się od wszystkich, wysiedliśmy i poszliśmy omijając drogę, wzdłuż linii sosen, mijając ślady po ogniskach, dowody pobytu tutaj innych wspinaczy, aż dotarliśmy do góralskiej chaty, będącej fabryką twórczości. W tej chacie – fabryce byli Olbrzymi. Jeden ogromniejszy od drugiego. Wchodzili tu z misją, aby nas spłoszyć, a jednocześnie nie pozwolić nam wyjść. Próbowaliśmy ucieczki. Zagadywałam Olbrzymów, ale odtąd pilnowano nas tym bardziej. W portierni siedziała śledząca wszystko kobieta, zagadała się jednak z pewnym młodym człowiekiem, uciekliśmy za jej plecami, ale ucieczka ta, okrężnie, zaprowadziła nas z powrotem do chaty Olbrzymów. Wróciliśmy, bo niektórzy obchodzili imieniny, podawano sobie talerzyki z ciasteczkami, które były imitacją, nie można było tutaj dostać niczego prawdziwego. Wtem goście zniknęli, a gdy chciałam też się stąd wydostać, okazało się, że jedyny autobus 148 krąży po zamkniętej trasie, nie było stąd wyjścia.