12 kwietnia 1986
Tatiana urodziła niewidomego muzyka. Rozpoznawał dotykiem wszystkie osoby, z jakimi spotkał się w życiu płodowym. Tatiana wynajmowała pokój pewnemu doktorowi, który wciąż wyjeżdżał za granicę, sprzątała ten pokój w czerwonych, lakierowanych pantoflach. Mieszkałyśmy obok siebie w ścieśnionych kamieniczkach z baśni Andersena. Pewnego razu mróz był tak wielki, że zamarzły kartofle w piwnicy. Jeden z mężów Tatiany przyniósł stamtąd ogromny kartofel, który urósł i zamroził się w kształt wielkanocnego zająca. Niewidomy muzyk jadł właśnie śniadanie w czarnym, aksamitnym ubranku. Tatiana wróciła do szorowania podłóg.
© Marta Zelwan