Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

PISMO SZYBKIE. List. Zapasowe słońce

PISMO SZYBKIE Marty Zelwan » PISMO SZYBKIE. List. Zapasowe słońce

Poszukałam w listach Henryka czegoś na tę mgłę i ciemność, znalazło się 8 grudnia 1999r:

   … nie chcę prowadzić dochodzeń, jak sprawa wygląda ze słowem „skrupić się” lub „skrupiać”, przypuszczam, że „skrupić się na” powstało na skutek rewolucji frazeologicznej, która zniszczyła, jak to rewolucja, sens i formę o jeszcze większej atrakcyjności.

   Przedtem można chyba było „skrupiać się w”, czyli tworzyć formę nową, byłoby wtedy w tym coś genezyjskiego.

   Nie chcę tego badać, żeby nie stracić prawa do takich przypuszczeń, że, na przykład, boska tęsknota za czymś dobrym skrupiła się w drzewo.

   Może całe miłosierdzie boskie, gdyby pozostawało w rozsypce, mogłoby się skrupić w zapasowe słońce, które by nas ratowało w listopadzie i w grudniu.

   Bo mało wierzę w światło elektryczne, już raczej w choinkowe świeczki, a najbardziej w światło, którego nie ma, które czasem się wyczuwa w prostych ludziach, w ich twarzach, u kobiet przy robieniu czegoś przy kuchni, u kobiet przy straganie, ale tego w takiej postaci, w jakiej myślę, nie ma w Warszawie.

   To było kiedyś u Reszków w Skierniewicach, w twarzy babci Benigny Trzecieckiej, matki Zofii Reszkowej.

   Wystarczyło wejść do kuchni, w której babcia spała i przez cały dzień coś robiła, żeby zapomnieć o braku słońca.

   Bez babci jest tak jak w moim trójwierszu:

     Kamienna szarość

   niebo ziemia powietrze

    drżenie światła lamp

   Dobrnąłem akurat do miejsca, w którym trzeba odpowiedzieć na Twoje trudne pytanie o naturę przedmiotów, które są podmiotowe.

   Znów tylko przypuszczenie.

   Organiczność i nieorganiczność przedmiotów nie ma żadnego znaczenia dla ich podmiotowości.

   Podmiotowość musi być ponad podziałami, podmiotowość zależy tylko od niepowtarzalności, jest niepowtarzalnością, przedmiot jest podmiotowy, gdy stwarzamy jego niepowtarzalność, dla nas, przez nas stwarzaną, niepowtarzalność niematerialną, niepowtarzalność z ducha.

   Słowem „Genezis z Ducha”, trzeba uczcić tego nieszczęśnika, tak się nim szarga w tym roku, bez żadnego umiaru.

                                       W imię słońca Cię pozdrawiam

                                                Henryk

© Marta Zelwan

 

 

  • Dodaj link do:
  • facebook.com