To coś zrozumiałego, że jak upatruję, przeczuwam, że o znikaniu mógłbym napisać najgłębiej odnoszące się do życia teksty, to nie jest tak źle i nie rusza mnie to kłamstwo, że wszystko musi być pod kontrolą. Nic pod kontrolą.
Od lat, od samego początku, pierwszych wtajemniczeń, że poezja, teatr, literatura mogą być działalnością wyrażającą mnie całego – przeżycia wyobraźni i odczuwania ciała – przez ten cały długi czas jest ze mną podejrzliwość wobec działań artystów. Sztuka mogłaby być nawet nazbyt sztuczna, ale nie umiem pogodzić się z postawami jej twórców, tak jak z samym sobą.
W istocie pozostaje się tym samym zakłamanym, pełnym zadowolenia nie wiadomo z czego, ukierunkowanym tylko na swoje pragnienia opowiadaczem. Artysta jest nikim przy jego wysiłku dotarcia do jakiejkolwiek prawdy w swoim dziełku.
© Grzegorz Strumyk