Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Moje drzewko, moje kochane drzewko, mądre jak jego własna natura, jeszcze zdążyło wypuścić drugie listki przed jesienią, żeby móc oddychać, po utracie pierwszych w czasie letnich upałów i suszy. Moja lipa szerokolistna, smukła. Przesadziłem ją zeszłej jesieni ze szkółki do nowego miejsca pod moim oknem na osiedlu. Ukorzenia się mi dopiero. Letnie miesiące w słońcu od południa i zachodu bez deszczu nie przeżyłaby beze mnie, w pierwszym roku po przesadzeniu. Wieczorami wiadrami wody poiłem ziemię w której rośnie tak pięknie w górę do mojego okna na drugim piętrze. Nie mogę wiedzieć, czy dorośnie, czy ja dorosnę aż ona dorośnie. Ale dziś od rana widzę jej gałęzie w oknie. To nie jest skomplikowana sprawa widzieć rzeczy i ludzi, i je przenosić tak jakby były naraz wszędzie, bo tak jest i tak będzie, jeśli się już to wszystko pojawiło.
© Grzegorz Strumyk