Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

BŁĘDNIK ONLINE, "Poiein" znaczy "robić"

2017-10-17 16:38

15 października 2017. Zacząłem dziś ósmy rok warsztatowania z adeptami „twórczego pisania” w Iblu. Dlaczego nasze spotkania mają podtytuł „pisanie i czytanie”? Ano, tłumaczyłem zgromadzonym, bo z literaturą jest jak z oddychaniem, nie robi się tego tylko w jedną stronę, potrzebny jest i wydech i wdech, i pisanie i czytanie, co nie wszystkim wydaje się oczywiste. Czytamy teksty zarówno kultury jak  natury, bo dla pisarza wszystko jest tekstem. Czytamy twórczo, robiąc notatki. Lektura „na luzie”, pobieżna, bez pasji –  bez tej samej pasji, na jaką zdobywamy się przy pisaniu –  jest nic niewarta. Ale  o co dokładniej chodzi w „tworzeniu”? Cóż, w polszczyźnie „tworzenie” niekoniecznie łączy się z intuicją radykalnej innowacji, inwencji czy wynalazczości. Po naszemu, tworzenie to proceder odciskania czegoś  tworzydłem w tworzywie. „Tworzydłem” była kiedyś np. drewniana foremka, służąca do nadawania kształtu twarogowi. Artysta słowa tworzy, odciskając swoją twórczą wolę w materiale słownym. Z „tworzeniem” łączą się liczne wyrazy takie jak „twierdzenie”, „twierdza”, wspomniany „twaróg”, „utwór”, także i „potwór”. Ogromna część literatury nowoczesnej wynosi na piedestał niestety potwory, rzeczy raczej zdeformowane, niż uformowane… Sporo uczestników kursu kreatywnego pisania w IBL nie interesuje jak mi wiadomo poezja, a ja akurat tejże nauczam. Aby przekonać adeptów do mego warsztatu, staram się zwykle pokazać, że poezja to nie tylko wiersze. Zaczyna się od tego, że „poiein” znaczy po grecku „robić”. Chodzi tu  więc o mowę „zrobioną”. Zrobioną oczywiście po to, żeby się podobała, jak aktor czy kobieta „zrobiona” przed lustrem, i żeby się nie dawała zapomnieć.  Mowę poetyzujemy głównie przy pomocy rytmu, rymu i figur stylistycznych, takich jak metafora, epitet czy elipsa. Środki tego rodzaju  wpływają na to, że teksty nabierają walorów mnemonicznych, stają się łatwiej zapamiętywalne. Aż do połowy XIX wieku, gdy powszechnie wprowadzono obowiązek szkolny, większość ludzi na świecie była analfabetami. Biedacy skazani byli przy obcowaniu ze sztuką słowa tylko na swoją pamięć. Dziś, kiedy prawie wszystko za nas pamiętają komputery, wielu odwróciło się od poezji, od mowy „zrobionej”. Są jednak i tacy, których ta gwara pociąga swoim mniej znanym walorem, statusem „alieniloquium”, „mowy innej”, wedle konceptu Petrarki. „Mowa inna” próbuje wyrażać rzeczy spoza tego świata, chce być nie tyle twórcza, ile stwórcza, jak kreacyjny język samego Stwórcy. Człowiek jest zwierzęciem metafizycznym i zawsze będzie do takich czarów aspirował, zarówno czytelniczo jak autorsko. Niemało z was, prozaicy (przekonywałem dziś mych adeptów), cichcem chciałoby posiąść zasady „mowy innej”, prawda? …No a poza tym proza, wasza główna specjalność, to wciąż do pewnego stopnia pradawna „mowa zrobiona”, nie myślcie, że nie. Bo i współcześnie można w niej znaleźć rytmy i rymy, tyle że mniej gęste niż w liryce, a także niemało figur stylistycznych. Ryszard Kapuściński, dokumentalista, bardzo dbał na przykład, żeby u niego zawsze takie rzeczy były. Ujawnia to expressis verbis w  „Lapidariach”,  gdzie podsumowuje m.in. swoją drogę twórczą. I nie przypadek to, że na stare lata Kapuściński wrócił do wierszy, od których jak większość pisarzy zaczynał karierę literacką. Oto niezły moim zdaniem przykład poetyckiej „mowy zrobionej” autorstwa tego pisarza. Utwór nie ma tytułu:

 

*  *  *

Jogin Ramamurti

każe zakopać się w grobie

zostanie tam tydzień

lekarze zaświadczą że nie ma oszustwa

 

kto chce może zejść tunelem w dół

zobaczyć przez szybę:

Ramamurti leży w grobie

jest nieruchomy

nie oddycha

 

wszyscy proszeni są o składanie datków

ten pogrzebany chciałby coś zarobić

poszedł do grobu po to

żeby przeżyć

 

Po tygodniu odkopują jogina

Ramamurti wychodzi

jest osłabiony

dotknął absolutu

to zawsze wyczerpuje

 

kłania się zebranym

liczy datki

sto dwie rupie

mniej niż dziesięć dolarów

 

Wszyscy rozchodzą się

zostaje pusty grób

Ramamurti zmartwychwstał

ale to nadal nędzarz

 

Mijają tygodnie

jogin jest głodny

Wrócę do grobu mówi

Tylko w śmierci jest życie