Nie pamiętam, od ilu lat „bojkotuję” sylwestrowy rozgłos. Ale też – czułostkowość rytuałów udomowionego „obchodzenia” Wigilii Bożego Narodzenia. Mam wrażenie, że wtórna „pogańskość” tych obchodów zakrywa ich tragiczny wymiar. Narodziny Dziecka przeznaczonego na ukrzyżowanie i – świata dobiegającego (oddalanego naiwnie) końca. Pewnie boimy się takich epifanii i przyjemniej nam zakrywać je świątecznym obżarstwem, oraz rozwrzaskiem i rozbłyskiem powszechnie przyjętej ułudy. Mam sobie za złe takie mniemanie. Ale, karcąc siebie, wszystkim życzę prawdziwości tego, o czym są przekonani, w co wierzą, i czemu powierzyli swoją nadzieję.
© Bogusław Kierc