Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

Bazgroły, 03.01.2018

BAZGROŁY Bogusława Kierca » Bazgroły, 03.01.2018

Wilgotność duszy nie jest jedynie efektem upodobania w trunkach. Ale i ten stan upojenia sprawiający, że, prowadzony przez młokosa, dureń się potyka. Nazywam go durniem od odurzenia. Jakoś mi się wydaje, że sprawcą tego duru jest właśnie ów młokos.
Gdyby to był saki, czyli – znany (niektórym) z „Saki name” (Księgi Chłopca-Podczaszego), choćby z „Dywanu Zachodu i Wschodu” Goethego – Szynkarczyk. (To akurat spolszczenie nie bardzo mi się podoba, bo jaki to szynkarczyk).
Zatem, gdyby to był ów saki, sens upicia i bycia prowadzonym przez młokosa, a także – potykania się i nie rozpoznania drogi odsłania całkiem nieoczywiste, zgoła mistyczne konteksty.
Jak tu gadać z Goethem, z Heraklitem, Izajaszem, Hafizem, Rumim, Szekspirem – przy jednym stole, pijąc to samo wino w Boże Narodzenie?

© Bogusław Kierc

  • Dodaj link do:
  • facebook.com