copyright © https://www.instagram.com/o_ksiazkach_emocjonalnie 2026
Miał rację Krzysztof Bielecki pisząc w blurbie o „niewidzialnych żywych łapkach, które nie pozwalają czytelnikowi oderwać się od „Żywołapki””.
Jarosław Jakubowski jest poetą, prozaikiem, dramatopisarzem i publicystą, więc dysponuje potężnym arsenałem możliwości językowych, których pisząc tę książkę, „nie zawahał się użyć”.
Zamiast na początku pokazać strzelbę, która kiedyś powinna wypalić, on z niej od razu strzela. Już w pierwszym zdaniu dowiadujemy się, że bohater przebywa w zakładzie karnym w Ciemnej Dolinie posądzony o morderstwo, do którego jednak nie chce się przyznać. Trudno uciec od skojarzeń z biblią i słusznie, ponieważ autor jeszcze niejednokrotnie podąży w tym kierunku.
Paweł Drzazga. „Żywołapka” to historia jego życia, którą częściowo opisuje on w pamiętniku, zachęcony przez więzienną psycholożkę Annę Jedynak, a częściowo po prostu ją opowiada. Ponieważ jednak to mistrz słowa — zajmował się pisaniem przemówień, jest to raczej powieść niż biografia. W zależności od potrzeb chwili, od nastroju czy zwyczajnie próbując manipulować Anną, w której twierdzi, że się zakochał, dowolnie żongluje faktami suto okraszając je fantazją. „Pani porucznik, ale kiedy człowiekowi zostają tylko słowa, to prędzej czy później stoczy go od środka robak rozpaczy. Wspomnienia, zmyślenia, fantazje go karmią” (str. 139). Życie jest kreacją, przeszłość tylko mglistym wspomnieniem, w którym fakty straciły znaczenie. Zresztą czy miały je kiedykolwiek? Tocząc te swoje opowieści, mniej lub bardziej „podkręcone”, zastanawia się chwilami, kiedy popełnił błąd, co zrobił źle. Odnoszę jednak wrażenie, że wie doskonale, że gdyby przyszło przeżyć mu życie raz jeszcze, niczego by nie zmienił. Poza Pawłem, jest jeszcze jedna bohaterka. To jego matka. Jej portret jest zdecydowanie wyraźniejszy, niż portret jej syna, który ten wciąż przemalowuje, to dodając, to odejmując, raz płacząc, by za chwilę wybuchnąć śmiechem. Do końca nie wiadomo, która jego wersja jest prawdziwa. Być może żadna. Albo wszystkie.
Jarosław Jakubowski zwodzi czytelnika, w zależności od sytuacji używając pięknych poetyckich fraz — Paweł recytuje wiersze Bursy, Grochowiaka czy Norwida; kiedy indziej bardzo prostego języka, pozbawionego ornamentów, nakierowanego tylko na przekaz. Ale są też dialogi. Krótkie zdania, jak wystrzały z pistoletu. I dramat. Więźniowie robią próby do sztuki „Hiob”, którą sami reżyserują. Czymże jest życie człowieka? Poezją, dramatem czy prozą? A może jednym wielkim zmyśleniem?
Doskonała książka!
Magdalena Brembor
Jarosław Jakubowski Żywołapka — http://www.wforma.eu/zywolapka.html