Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © https://pisarze.pl 2018
Znany prozaik i poeta szczeciński, autor tak ciekawych i nagradzanych powieści jak „Eine kleine” (2000, 2009) czy zbiorów opowiadań „Capcarap” (2008, 2014) tym razem obdarowuje nas potężnym tomem esejowieści, histowiadań, opowiadosejów, feliegramów, nowelezji i jeszcze kilku innych powszechnie nieznanych form (dlatego zapewne wybrał do publikacji wydawnictwo Forma, które z formą stale i ciekawie eksperymentuje).
Sprawiają wrażenie narracji autora o sobie samym, ale nimi nie są. Są, podejrzewam, tyleż autobiograficzne, co stwierdzenie, że człowiek się rodzi, krzyczy, je, śpi, trochę się uspokaja, trochę się wścieka, pracuje i umiera. A mimo to jest to taka proza, bez której świat nie może istnieć. Patrząc na tę twórczość, powiedziałbym zgodnie z doktryną Henryka Berezy, że A.D. (Anno Domini 2018) Liskowacki wpisuje się w dalszy ciąg rewolucji artystycznej, szuka własnego wyrazu tego, co się wokół dzieje i działo, a co da się wyrazić inaczej, niż to czyni jakikolwiek inny pisarz, kiedy to ponadto dzieje się w nim.
Tak, zdecydowanie inaczej niż inni.
Odczytuje ten świat po swojemu: „Zegar słoneczny też późni się o godzinę. Bo nastawiony jest na czas zimowy”.
To jest właśnie ten styl spostrzeżeń, które budują świat od nowa. A skoro już padło nazwisko Berezy, przypomnę jeszcze jego tezę, która mówi, że jeśli czegoś nie ma w literaturze, to tego nie ma wcale. Nie ma, ponieważ znika. A na papierze (teraz i w eterze, na dyskach i tak dalej) zostaje. To, co mamy w mózgu, musi być zapisane, bo inaczej przepadnie. Nawet sny. Stąd choćby onirystyka.
Gdzie indziej ten sam A.D. Liskowacki zaczyna opowiadanie pt. „Wykrywacz metalu” następująco: „Pogoda była taka sobie”.
A niech to diabli, cóż za banał! Jak Liskowacki mógł tak słabiutko napisać...!
Ale czytamy w tej samej jeszcze linijce: „Właśnie sobie, bo nie innym”. I to jest to. Cały on.
I dalej już idzie pod tym kątem. Ten świat jest dziwny, pełen zaskoczeń, paradoksów, groteskowych idiotyzmów i pełnej powagi. Nic się nie powtarza (mimo wszelkich pozorów), ale Liskowacki dokładnie, sztychem ostrza satyry albo złośliwości, albo podejrzenia o nieczystość, albo wnioskiem ostatecznym wycina nam z krajobrazu i stawia przed oczy fakty, prawdy i nieomylne sądy (nieomylne, bo to my, genialni czytelnicy ostatecznie je formułujemy).
Rozpoczynający książkę enigmatycznie zatytułowany tekst „Szanowny Panie A.”, napisany w formie anonsowanej jako e-mail, ale w niczym listu elektronicznego nieprzypominający, jest kunsztownym wyznaniem literackiej wiary, takim credo wspieranym przez drugie credo, które jest trzecim i hierarchicznie kolejnym credo, a niezupełnie spójnym z jakąkolwiek doktryną oficjalną, gdyż tę tworzy dopiero książka „Spowiadania i wypowieści” jako całość.
Myślę, że ten autorekonstrukcyjny wstęp jest w jakiś sposób konieczny, bo codziennie ubywa nam ludzi, którzy jeszcze coś rozumieją z tego, co czytają, i pozostałym, becząc, trzeba wszystko tłumaczyć jak krowie na rykowisku: to jest tak, a tamto tak, bo ja tak to widzę, żebyś ty też to tak widział, przynajmniej przez tę chwilę, kiedy trzymasz moją książkę w ręku albo na niej siedzisz.
Liskowacki bowiem daje nam książkę inną, niż przyzwyczailiśmy się mieć, a to może wyzwalać odruch odrzucenia. Nie, byłby to straszny błąd. Są w niej takie zdania, często jedno po drugim, takie zdarzenia i obserwacje, takie fabuły wreszcie, a jakże; a także postaci, które żyją, nic tam nie ma martwego, które żyją i szybko zaczynają żyć w nas, czytelnikach; rzeczy, które musimy znać. A poza tym to kopalnia powiedzeń, powiedzonek, anegdotek. I obelg też, jeśli ktoś zechce..
Piotr Müldner-Nieckowski
Artur Daniel Liskowacki Spowiadania i wypowieści – http://www.wforma.eu/spowiadania-i-wypowiesci.html