Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

"Pokój na widoku", http://czytaniewpiwnicy.blogspot.com, 08.01.2015

copyright © http://czytaniewpiwnicy.blogspot.com 2015

Paweł Sarna swój debiut przeżył, kiedy rodzili się dzisiejsi gimnazjaliści. Kto pomyślał, że dożyjemy takich czasów? Całkiem niedawno, bo w roku 2014 ogłosił kolejny tom poetycki pt. „Pokój na widoku”. Publikacja doczekała się w wydawnictwie Forma posłowia Piotra Michałowskiego oraz utwardzonej okładki z uszami i zacnego szarawego papieru. Również format książki przyprawia o głębszy oddech, ponieważ nie stanowi on standardu. I nie ważne z jakich powodów książki tego wydawnictwa w „kwadracie” się ukazują, ważne, że wszystko trzyma się formy.

„Ministranci przyszli. Ci sami, co bili
A teraz śpiewają”.

Jak większość wierszy i „Ministranci” kuszą swoją tajemniczością. Codzienne lub odświętne sprawy ludzi zwersyfikowano i opatrzono znakami interpunkcyjnymi. Nie wiadomo o czym mowa, dlaczego, brak punktu odniesienia. Jakby wersy uciekły spod siekiery, może spod ołtarza. W opozycji do wymienionych cech stoi wyraźna puenta, często obnażająca paradoks np. relacji między ludźmi.
Puenta w tych wierszach nie zawsze stanowi wyjaśnienie idei wiersza, dobiegnięcie do końca, wywieszenie flagi z napisem JESTEM. Wprowadza raczej ukojenie wcześniej mocno pobudzonych zmysłów.
Przerzutnia dosyć często stosowana przez Pawła Sarnę, następująca do kolejnej zwrotki, by jeszcze bardziej zaakcentować wypowiedź, zdynamizować akcję mocno zapada w pamięć czytelnika. Chirurgiczną precyzją docina rysowany obraz, zostawia nas samych z nim.
Co ciekawe – jak w wierszu „Czarna śmierć” – przeniesiona treść wersu nie jest bardzo istotna, kluczowa dla całości budowanej sceny czy obrazu. Raczej ma na celu uspokojenie, wyciszenie.

W całym tomie kurzy się od ruchu. Ruch jest tu motorem, żeby wyrazić się nieco nienaturalnie. To ruch związany z poszukiwaniem rodzinnego gniazda. O gniazdo trzeba dbać, nawet za cenę spokoju innych. Ten moment, kiedy podmiot liryczny mówi o zrzuceniu gniazda gołębia z balkonu. Nie potrafimy już istnieć wspólnie?

Ciągły ruch, przeprowadzka, brak stałości plus kolor czarny (czarna śmierć, czarny kot) i piekło snują się swoją czarna nicią poprzez kolejne wersy, wciągając czytelnika w ciekawą podróż. Światłem, tak często wspominanym w książce, jest rosnący brzuch żony podmiotu lirycznego. To on projektuje film, on rzuca światło na ciemną drogę w lesie. Brzuch ciężarnej jako projektor filmowy – pojemna i nieegzaltowana metafora.
Ruch, organizowanie przestrzeni wyziera z każdego wiersza. Podobnie w „Krzywej kołysance”, kiedy to rodzice przeczuwający nieuchronne i oczekiwane obstawiają meblami ciasny pokój. Nowe życie organizuje świat na nowo. Bywa to tak męczące, że chce się wyprowadzić siebie choćby na chwilę daleko w las, który również towarzyszy Sarnie.

Za co cenię książkę Pawła Sarny? Za lekki taniec między drażniącą rzeczywistością, ciasną i kłopotliwą a tym, co poza nią. Przy czym ta jego dbałość o nowe życie, o zawartość, wnętrze brzucha jest immanentną jego cechą. Jeżeli można tego określenia użyć jako metafory jego skupienia na czekaniu na dziecko, wypełnianiu sobą i swoimi sprzętami nowego pokoju. W pewnym sensie podmiot liryczny zajmuje się  tylko sobą, ale po to, by być gotowym dla nowego życia.

Potrzebna książka. W świecie gloryfikacji śmierci (pop kultura to przede wszystkim śmierć, ważne książki, to przede wszystkim śmierć; śmierć przez miłość, umieranie za życia, śmierć cielesna, umysłowa, duchowa...), po powieści „Ślepnąc od świateł”, wiersze Pawła Sarny przenoszą w inną rzeczywistość. Tam gdzie ruch prowadzi do życia.
Do sensu.
Marcin Włodarski


Paweł Sarna Pokój na widoku – http://www.wforma.eu/pokoj-na-widoku.html