copyright © https://sztukater.pl 2026
Można nie lubić literatury sensacyjnej. Można nie mieć ochoty na taką opowieść. Ale nie można nie docenić powieści Kosiorowskiego. To nie jest bowiem sensacja tylko dla sensacji. Ta podszyta awanturniczą niemalże przygodą historia może i stawia na akcję, wydarzenia etc., ale równie ważne, jeśli nie ważniejsze wydaje się to, co te wydarzenia i akcję otacza: ludzie, polityka i detale. Nie powiem, że to książka dla wszystkich, bo miłośnicy typowych, pędzących na złamanie karku powieści mogą poczuć się zawiedzeni i przytłoczeni, bo nie ma tu samej, nijakiej i powierzchownie opisanej akcji i ograniczenia tylko do niej. Ci jednak, którzy cenią sobie, kiedy autor się rozpisuje, kiedy nie spieszy się i stawia na drobiazgowe opowiedzenie w zasadzie o wszystkim, będą usatysfakcjonowani.
Główni bohaterowie to staruszkowie u kresu życia, którzy postanowili wybrać się w podróż po morzach i oceanach. Ostatnią podróż w ich życiu. Niestety przypadek sprawia, że zostają wmieszani w morderstw i aferę narkotykową na międzynarodową skalę i...
Ta książka to połączenie literatury przygodowej, sentymentalnej, melancholijnej opowieści o przemijaniu i ostatniej próbie udowadniania sobie czegoś, a może czegoś przeżycia, a także po prostu sensacyjnej historii, w której bohaterowie wrzuceni w wydarzenia, biorą udział w niebezpiecznych akcjach, które mogą się dla nich źle skończyć. To wiadomo co prawda z samego opisu, ale nie oddaje on tego, jak wiele się tu dzieje, ile wydarzeń zdołał autor wcisnąć na stronach, jak bardzo namieszać w życiu bohaterów, a jednak...
No właśnie, powieść wcale nie należy do tych, które pędzą przy tym na złamanie karku, a wręcz przeciwnie. Specyfika podejścia autora, człowieka, który wyrobiony jest w reportażach, sprawia że książka jest przesycona faktami, detalami, drobiazgami. Czasem ilość tego wszystkiego wydaje się przytłaczająca, z drugiej jednak strony buduje realizm, prawdziwość i starannie oddaną stronę techniczną całej opowieści. Autor, jak sam wspomina, przy pisaniu tej książki zasięgał porad specjalistów: z jednej strony wspierała go sędzia, która pomogła mu wyłuszczyć kwestie konstytucyjne obcego państwa, z drugiej mamy konstruktora i żeglarza który pokierował go we wszystkich kwestiach technicznych, systemu ratownictwa morskiego, technologii nawigacji satelitarnej etc.
Strona techniczna stoi więc na wysokim poziomie. Tak samo, jak prezentacja świata, polityki, aspektów prawnych i im podobnych. Ale i sama akcja nie zawodzi. Co prawda autor czasem potrafi wprowadzić nas w nią od razu, bez oszczędzania czytelnika, a czasem robi to powoli, kreśląc najpierw podbudowę i tło, a to nie każdemu czytelnikowi podejdzie, ale doceniam, jak jednocześnie pochyla się nad tym, co łączy bandytów i ścigających ich ludzi, jak brutalny jest ten świat, a co za tym idzie, jak niewiele różni się od brudu przestępczego półświatka. „Nawrót” to też książka pochylająca się nad tematyką przemijania i swoimi postaciami, które od strony psychologicznej zbudowane są nieźle.
Całość ma też spryt rozmach, opisy (tu akapit potrafi przekroczyć stronę, chociaż nie jest to literackie rozbuchanie na miarę choćby Rotha, który potrafił machnąć zdanie takiej długości) są dobre, dialogi też, chociaż one serwowane są nam oszczędniej. Całość ma coś z typowo męskiej przygody, ale i coś z dobrego kina, gdzie sensacja miesza się z przygodą. W skrócie — w połączeniu ze świetną okładką, przez którą miałem nieco nadziei na elementy nieco bardziej oderwane od ziemi, ale i bez nich powieść sobie poradziła — tytuł jest przyjemny i wart uwagi, zwłaszcza jeśli to tematyka dla Was i nie boicie się cięższego, ale lepszego, bardziej treściwego wykonania.
Michał Lipka
Zbigniew Kosiorowski Nawrót — http://www.wforma.eu/nawrot.html