copyright © https://sztukater.pl 2026
Zbigniew Kosiorowski rozpoczął swą opowieść w iście kryminalny sposób. A dalej jest tylko ciekawiej. Nieopodal miejsca starcia gangsterów cumuje pewien tajemniczy statek — jego załoga to (lekko mówiąc) emeryci, którzy wybrali się w największą i ostatnią podróż swojego życia. Plany naszych „dziadków” zostają jednak opóźnione kiedy policja Montevideo wysnuwa swoje podejrzenia o ich udział w dziwnym morderstwie oraz rzekomym wspieraniu przemytu kokainy. Komisarz Riviera wraz z kilkoma — mniej lub bardziej — zaufanymi pomocnikami — stara się rozwiązać tajemniczą śmierć i nie pozwolić by choć jedna osoba zamieszana w zbrodnię wymknęła się organom ścigania. Nie jest to jednak sprawa prosta gdyż całość przybiera charakter międzynarodowy, a kolejne elementy układanki wydają się pasować do siebie z coraz większym trudem.
Na tym jednak nie kończy się rozmach tej historii. Autor bardzo sprawnie splata wątki kryminalne z sensacyjnymi i niemal szpiegowskimi, tworząc obraz świata, w którym granice między dobrem a złem są niepokojąco płynne, co jednak dodaje całości realizmu. W tle przewijają się bowiem nie tylko gangi narkotykowe i ich krwawe porachunki, ale także polityczne układy, korupcja oraz działalność służb specjalnych. Kanały przerzutowe prowadzą ostatecznie nawet do Europy (w tym do Polski!), co dodatkowo poszerza perspektywę i nadaje całej opowieści globalnego charakteru.
Najbardziej intrygującym elementem pozostaje jednak sama załoga jachtu. „Najstarsze świry świata”, jak określa ich sam opis książki, nie są typowymi bohaterami powieści sensacyjnej. To ludzie doświadczeni, zmęczeni życiem i zdeterminowani, by wyruszyć w swą ostateczną podróż. Ta metaforyczna wyprawa nadaje książce dodatkowego, egzystencjalnego wymiaru. Nie jest to już jedynie opowieść o zbrodni i dążeniach do jej rozwiązania, lecz także sama refleksja nad przemijaniem, sensem życia i niejako próbą zachowania czegoś — jak mogłoby się wydawać — nieuchwytnego i ulotnego w obliczu wizji „ostatniego portu”.
W samej konstrukcji fabuły szczególnie dobrze widać doświadczenie Kosiorowskiego, który łączy swój obszerny i bogaty warsztat dziennikarski z literacką wyobraźnią. Precyzja w budowaniu scen, dbałość o detale oraz umiejętność prowadzenia wielu równoległych wątków przywodzą na myśl reportażową rzetelność. Jednocześnie nie brakuje tu literackiego rozmachu — barwnych opisów, sugestywnych dialogów i pogłębionych portretów psychologicznych bohaterów. Czasami — co należy również zaznaczyć by pozostać rzetelnym w tym podsumowaniu — Kosiorowski wydaje się wręcz przegadany. I świadczą o tym zarówno akapity (niejednokrotnie ciągnące się na kilka stron) jak i absolutna mnogość szczegółów, zarówno tych związanych z samym żeglarstwem jak i backstory prezentowanych bohaterów.
Styl książki określiłbym jako coś pomiędzy przydługawą opowiastką wspominkową, a próbą pogodzenia wątków kryminalnych, historycznych, politycznych i marynistycznych w jednym. Plus można tu znaleźć pokaźną ilość refleksji bohaterów, co dodatkowo rozszerza ich zarys w samej fabule. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim mogą przewinąć się również pytania: co łączy przestępców i tych, którzy ich ścigają? Czy w świecie pełnym przemocy i interesów możliwe jest jeszcze działanie kierowane czystymi intencjami, bez podszewki złożonej z własnych interesów? I ostatecznie czy my wszyscy nie odgrywamy jedynie z góry przypisanych ról w większej, nie do końca zrozumiałej partyturze?
Ostatecznie powieść Kosiorowskiego skierowałbym do najwytrwalszych kryminało-maniaków. Akcja jest, jednak żeby się do niej przebić trzeba znaczną ilość czasu poświecić na przebicie się przez warstwę socjologiczno-polityczną powieści. Choć jeśli macie dużo czasu i cenicie sobie snucie dłuższych historii, ostatecznie możecie być usatysfakcjonowani. Kosiorowski stworzył wielowątkową opowieść o ludziach uwikłanych w dziwną sieć zależności. Moralność bywa względna, a prawda trudna do uchwycenia — jednak to już przecież wiemy. Jednocześnie jest to historia o odwadze — tej młodzieńczej, popychającej do ryzyka, ale i tej dojrzałej, pozwalającej zmierzyć się z własnym losem i wyruszyć na wzburzone wody.
Velocireader
Zbigniew Kosiorowski Nawrót — http://www.wforma.eu/nawrot.html