copyright © https://www.facebook.com/maslowskimarcinn 2026
Nie lubię przyporządkowywać i kategoryzować książek, naklejając na nie łatkę „dla mężczyzn” albo „powieść sensacyjna”. To rodzaj piętnowania, które wprawdzie jednych zanęci do sięgnięcia po tak otagowaną pozycję, innych skutecznie do niej odsunie. W przypadku „Metanoi” muszę od tej zasady odstąpić, ale czynię to, jak mniemam, w dobrej intencji. Powieść Zbigniewa Kosiorowskiego to rzecz na wskroś męska, co nie jest żadną jej wadą. I nie mam tu na myśli wyłącznie matematycznego zestawienia liczby bohaterów z liczbą bohaterek (te ostatnie przegrywają w nim sromotnie, niestety), lecz o specyficzną nostalgię, rodzaj zmęczenia ciałem i uczuciami czy jakieś mistyczne poczucie (potrzebę?) samotności, które tylko mężczyźni mogą najpełniej współodczuwać. Gdyby jednak odrzucić moje rozważania, które być może wynikają z błędnej interpretacji tekstu (czego wykluczyć w moim wypadku absolutnie nie można) „Metanoia” okazuje się opowieścią o przygodzie, miłości, zdradzie i poszukiwaniu prawdy o sobie. A to brzmi przecież jak powieść dla każdego czytelnika i każdej czytelniczki. I tego będę się trzymać.
Autor nie ułatwia odbiorcom swojej prozy zadania. Tnie wątki, przeskakuje z miejsca na miejsce, porzuca bohaterów, by po chwili do nich wrócić. To daje mu pole do rozwinięcia żagli wyobraźni i zakreślenia sporego miejsca akcji. Tłem, które nieustannie ciąży nad książkowymi postaciami, to polskie zmiany polityczne lat osiemdziesiątych. To one właśnie dają impuls, by szukać dróg ucieczki z kraju pogrążonego w rozpadającym się, lecz wciąż groźnym systemie totalitarnym. Sprawę może ułatwić fakt, jeśli jest się członkiem załogi transportowców, którymi opływa się świat. Podjęcie decyzji o rzuceniu się w morze na chyboczącym się na oceanicznych falach pontonie wydać się może głupie, dla innych będzie wybawieniem. Jedną z postaci w „Metanoi” jest taki właśnie marynarz-uciekinier, nieomal utopiec i rozbitek, który ląduje na obcej ziemi, gdzie natychmiast zostaje aresztowany i poddany wyczerpującym przesłuchaniom. Od tej pory wpadamy w wir wydarzeń, które prowadzą do wnętrza bunkra na Falklandach (pozostałości świeżej wojny z Wielką Brytanią), nad wybrzeża Afryki, po gorące kraje południowej Europy i kawiarnie, w których załatwia się to, co w takich miejscach załatwiają między sobą szpiedzy. Zwłaszcza szpiedzy zakochani w pięknych kobietach. Kosiorowski zahacza o wątki związane z przemytem narkotyków, walki wywiadów, pościgi i strzelaniny, co oznacza gwałtowne przyspieszenie akcji.
Trudno jednak powiedzieć, że „Metanoia”, chodź znajdziemy w niej niejedną kliszę, to książka o strzelaniu do ruchomego celu. Wybuchowość wydarzeń i ich wartkość wydaje się być przykrywką. Całość przepełniona jest nie tylko tęsknotą za krajem, wyrażoną całkiem niepatetycznie, ale przede wszystkim nostalgią za czymś, co mija bezpowrotnie. Mimo, iż większość z opisywanych wydarzeń dzieje na lądzie, nie można porzucić wrażenia, że wszystko to, co obserwujemy, jest jak kołysząca się łódeczka wśród oceanicznych fal, która miota samotnym marynarzem, zdanym na łaskę i niełaskę grymaśnego Neptuna. I wtem powieść staje się obrazem życia, z którego odczytać możemy liczne nawiązania do prozy Conrada czy Melville’a (a warto wypatrzyć ich więcej).
To, czego doświadczamy, zmienia nas. Nasączamy wrażeniami, dzięki którym możemy się zmienić. To zaś prowadzi nas na drogę ku oczyszczeniu, ku metanoi, jakkolwiek ją zrozumiemy. Będzie to przemiana w sercu, zerwanie z grzechem i doświadczenie jakieś duchowej odnowy, zmiana życiowej postawy i podejścia do spraw fundamentalnych. A może okaże się nawróceniem na drodze życia i powrotem do miejsc utraconych? Przecież cofnięcie się może być rozpoczęciem czegoś na nowo.
Tak przygotowani na wyprawę odczytamy powieść Zbigniewa Kosiorowskiego z pewnością głębiej, bez względu na to, jaką łątką ją początkowo oznaczyliśmy i czym była dla nas tuż po zakończeniu pierwszych rozdziałów. „Metanoia” zatem nie tylko dla starych morskich wyg.
Marcin Masłowski
Zbigniew Kosiorowski Metanoia — http://www.wforma.eu/metanoia.html