Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PONIEWCZASIE. Sachs Marceli

2017-10-15 15:47

SACHS MARCELI (1886-1934). Chciałbym koniecznie uwzględnić i uratować jakiś fragment z lwowskiej publikacji Sachsa: „Krew tych, co zginęli męczeńsko, z wiarą w sercu, podczas powstania, zapomnianie w ziemię wsiąkła. Lecz gleba nią zroszona nie wydała żyźnie płodów. Bo brutalne stopy ich następców zadeptały ją. Bo ani jeden pług nie zaorał tych męczeńskich łanów. Bo głośne zaklęcia konających w podziemiach dalekich, w kajdany zakutych, zagłuszały głośniejsze od nich huki transmisji i kolisk. Bo echa tak bliskiej przeszłości ginęły w pustyni obojętności i apatii”.
Nie stronię od lwowskich broszurek („Odbito w drukarni W.A. Szyjkowskiego we Lwowie”), nie skupiam się wyłącznie na zrymowanym wodolejstwie, choć zatrzyma mnie każdy dobry wiersz lub dobry w moim mniemaniu: „śpi na tych samych pochyłych pryczach / ale uważa że jest lepszy od nas / my jednak uważamy że jest gorszy / jego sprawę znamy z gazet – jest zwykłym / oszustem / był cztery lata w zakonie ale nie nosi już habitu / chodzi teraz po celi złożywszy / nabożnie ręce / jego twarz i ruchy przypominają gotyckich świętych / nie możemy mu tego wybaczyć / hej święty – wołamy – wynieś kibel”.
Zacząłem od broszurki Sachsa, a skończyłem na poezji Jana Czarnego. Na wierszu pod tytułem „W areszcie”. Na obrazku z 1958 roku. Przepraszam za chaotyczność. Poprawię się przy najbliższej okazji. A do Sachsa będę wracał: „Co należało czynić, by kajdany, wpijające się w opuchnięte ciało Polski, skruszyć i zerwać? Odpowiedź na to jasną i wyraźną dają hasła, które wówczas rozlegały się od krańca po kraniec zmasakrowanego kraju”.

„O ‘Płomieniach’ Stanisława Brzozowskiego”. Napisał M. Sachs. Księgarnia Polska B. Połonieckiego, Lwów MCMIX, s. 61

[4 IV 2017]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki