NIEMOJEWSCY. Innym razem zaproponuję „Gałązkę rozkwitłej wiśni” siostry Nulli (Lucyny Westwalewiczówny), na pewno wrócę do jej „Kolędy”:
A czemuż to się roznizał sznur perełeczek?
A czemuż to mi zapłakał miły Syneczek?
— Nie płaczże mi, Sokoliku, nie płacz, Maluśki,
Bo nie znajdę pocieszenia w świecie caluśkim.
Cóż ja powiem gwiazdkom śniegu, kiedy spytają,
Dlaczegóż Ci, moje Słonko, usteczka łkają?
Cóż ja powiem, gdy zapyta księżycek jasny,
Czemu przybladł mój Promyczek, kwiatuszek krasny. (...)
Czemuż płacze mój Maluśki, płacze Sokolik?
— Odgaduje moje serce, co Go tak boli.
Proszę ja was, moi ludzie, przestańcie grzeszyć,
Bo mi nijak się Syneczek nie chce pocieszyć.
Nie rozstaję się z relacją Jana Zalewskiego, który przetrwał najgorsze w kilku łagrach (obóz pracy Karakuba, Kotłas-Czebiu, Jossier, Kniaź Pohost), trzeba posiedzieć nieco dłużej i nieco uważniej nad jego świadectwem, zadumać się chociażby nad losem łagiernika Niemojewskiego: „Muszę o nim wspomnieć. Słynny warszawski zielarz nazywał się Niemojewski. Starszy był to pan. (...) Trafił do Armii Polskiej w Rosji, ale ze względu na wiek został zwolniony ze służby. Zmarł gdzieś w Kazachstanie na tyfus plamisty. Taką wiadomość otrzymałem, gdy byłem już w Iraku. Na północy Rosji był on w innym niż ja obozie”.
Barbara Bilewicz-Powroźnik opublikowała „Między nocą rozpaczy a świtem nadziei” (Kraków 1992, Tuchów 1996), dysponuję drugim wydaniem książki, w której przeczytamy niejedną opowieść o sybirakach Kucharskich, Sitarskich i Stawiarskich, Bilewiczach, Czyżewiczach i Plachimowiczach („Ignacy Plachimowicz, mąż zaufania grupy Polaków na zesłaniu. Wywieziony w 1940 r., aresztowany w 1943 r. Przebywał w Workucie do VIII. 1955 r.”); niemal wszystkich, co podkreślam, deportowano 10 lutego 1940 roku.
[27 I 2024]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki