NALEPIŃSKI SZCZEPAN WIESŁAW (ur. w 1926 roku). „Syberyjski szlak” Nalepińskiego doczekał się trzech wydań. To skądinąd nieprawdopodobna relacja, Nalepiński twierdzi, że nasi zesłańcy w Narymskim Kraju nie zostali poinformowani o amnestii, o armii generała Andersa. Trudno w to uwierzyć, ale daję wiarę Nalepińskiemu: „W końcu sierpnia 1941 r. przyjechało do kołchozu dwóch konnych oficerów NKWD. Kazali Polakom zebrać się pod »klubem« i według własnej listy wzywali pojedynczo wszystkich, którzy ukończyli 15 lat. (...) Jednocześnie podsuwali do podpisania drukowane oświadczenie, że na przykład »Ja, Szczepan Wiesław Nalepiński, zgadzam się na dobrowolny pobyt na Syberii przez 20 lat«. (...) W tej sytuacji nikt nie odmówił »dobrowolnego zobowiązania«, bo można było zostać przetransportowanym nad Lenę do kopalni złota lub na Kołymę, skąd nikt już nie wracał” (Czernouszka, VIII 1941).
O „drukowanym oświadczeniu” wspomina Nalepiński parokrotnie: „Działo się to już wtedy, gdy 30 lipca 1941 r. (jak się potem dowiedzieliśmy) został zawarty w Londynie układ między rządami ZSRR i Polski (...)”.
Zamykam lekturę „Syberyjskiego szlaku”, żegnam się z Moczulskimi i Stępkowskimi, Ruszkowskimi i Sawickimi, którzy (po wywózce 21 czerwca 1941 roku) znaleźli się w Narymskim Kraju. Nie napomknąłem dotychczas o Kobusowej, którą deportowano z czworgiem dzieci. Albo o zesłańcach Maksymiukach i Sobieszukach: „Do wojska, na ochotnika, zgłosiły się również dwie polskie dziewczyny, w tym nasza dobra, starsza koleżanka Irka Sobieszukówna” (Parabiel, VI 1943).
[24 V 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki