Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PONIEWCZASIE. Momot Adolf

2018-06-03 14:41

MOMOT ADOLF (1931-2005). To nie jest tytuł książki poetyckiej („Nie lubię białych skwarków”), trzeba będzie zajrzeć do powieści Momota z 1983 roku i dowiedzieć się czegoś więcej.
Adolf Momot publikował wiersze, ale nie znam jego „Korzeni” (Poznań 1965). Mogę natomiast pochwalić się dogłębną lekturą poezji Romana Śliwonika: „Ktoś mówi dowcip Pokazuje długość swojego członka / Kłania się Czyści do połysku niepotrzebne buty / Pcha taczkę Ktoś znieruchomiał Jakby / oglądał nie istniejące wysokie drzewo / Mówią coś do siebie W słowach tłoczą się i wierzgają gołe kobiety / Rozebrane żony i kochanki już pozbawione wstydu / pozwalają się oglądać i obmacywać / jedna uciekła schować się za przezroczystą zasłonę / Koncertu fortepianowego który wyciekał z okna dyżurki / ale była zabawa Myślała że jest zasłonięta / Ciekną śliny Zwierzęta zaczynają wykonywać / powolne i znaczące ruchy / (...)”.
Przepraszam za dogłębną lekturę. Wszyscy wiemy, że nie umiem czytać poezji współczesnej. Skupiam się co najwyżej na „powolnych i znaczących ruchach”. Tudzież na „długości (...) członka”.

[7 X 2017]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki