Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PONIEWCZASIE. Makarewicz Roman

2016-04-24 14:09

MAKAREWICZ ROMAN (1905-1998). Właściwie można ograniczyć się do fraszki o Jajcobrzęckim herbu Miecz Złamany. Można też poprzestać na „Filozofii”:

Tego nie mówił Zaratustra
przez usta Nietzschego
ale powiedział pijany Lwowianin
patrząc do lustra
„kużdemu jednemu przyjdzie na koniec jego”.

Nie ignorujmy Makarewicza. Choć bez wątpienia rozczaruje nas fraszka o pewnym figlarzu: „A pan Walenty / jak zwykle urżnięty / spóźnił się na kolację / nawet nie domknął drzwi / każdy mógł widzieć przez szparkę / jak on zamiast solić zupę / popieprzył kucharkę”.
U Makarewicza dominują teksty krótkie i prześmiewcze [„Jajcobrzęcki (z tych Jajcobrzęckich!) z tego słynie / że nie uznaje partii w Warszawie ani rządu w Londynie”], ale poeta  potrafi nas zaprosić do Lwowa:

Do szkół uczęszczał we Lwowie, tam się zakorzenił,
miał głowę pełną zbytków, a dziury w kieszeni.
Miasto wrastało w niego, a on wrósł w tę ziemię,
w to Miasto, co wydało dziwne patriotów plemię.

Trzeba się zatem zgodzić, iż Makarewicz „w równej mierze klepał konie, dziewki i pacierze”. Dodajmy, że poezję takoż.

Roman Makarewicz: „Fraszki frasujące”. Oficyna Poetów i Malarzy, Londyn 1988, s. 39

[17 XII 2011]    
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki