nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

PONIEWCZASIE. Koprowski Jan

2015-06-22 13:28

KOPROWSKI JAN (1918-2004). Nie wierzyłem, że znajdę coś dla siebie. I to w skromnym tomiku z 1958 roku. Zacznijmy lekturę od „Wiersza”: „Ja może kiedyś wiersz napiszę: / wiersz najpiękniejszy i najprostszy. / Słowa pofruną stadami pliszek / na domy, drzewa, wzgórza i mosty. // Może po latach wiersz napiszę: / matka pochwałą mnie obdzieli. / Wiersz ten nie zginie w największym wichrze / i pożar dziejów go nie spopieli. // W wierszu tym złożę wszystkie wiersze, / które się w piersi tłuką jak w klatce. / Ja może kiedyś tym jednym wierszem / wystawię pomnik mojej matce”.
Ustalmy więc, że Koprowski nie przysmęca. W kilku utworach potrafi zaintrygować („Poezja Lechonia”, „Kartka z notesu”, „Do bukinisty Henryka Maszewskiego”), przynajmniej dla mnie jest to poeta, z którym warto pobyć. Przeczytajmy „Rozmyślania o tym, co najważniejsze”:

Nie dbam o stanowiska, ordery, zaszczyty –
dość mam za sobą zebrań, akademii, sporów.
Przeszłość, którą zamykam, jak dzień nieumyty
oczyści deszcz płynący chmurą znad wieczoru.

Nie chcę być generałem, konsulem, ministrem –
obejdę się bez auta i bez własnej willi.
Jednego pragnę: zamknąć w słowach niebo czyste
i odkryć sens ginącej bezpowrotnie chwili.

Nie wiem, ile mi życia zostało. Być może
niedługo już pożyję. Zresztą – wszystko jedno.
Tylko wtedy czas, co mi pozostał, pomnożę,
gdy każde słowo moje będzie trafiać w sedno.

Koprowski to także czytelnik młodszych od siebie debiutantów. Chociażby Wiktora Woroszylskiego: „Człowiek, gdy leży chory, / to często myśli o śmierci. / I rad by uwierzyć poetom, / co piszą – śmierci nie ma. / Lecz wie, że to nieprawda, / bo śmierć się co dzień zbliża / i tłucze w szyby zeschłym / liściem starego klonu”.
Przypomnijmy, że Woroszylski debiutował zbiorem wierszy „Śmierci nie ma! Poezje 1945-1948” (Warszawa 1949). Do tego tomu przymierzam się od lat. I od lat odpadam od swoich czytelniczych deklaracji. Zawsze zagarnie mnie jakiś lwowianin. Albo bezimienny przemyślanin.

Jan Koprowski: „W tym kraju”. Projekt okładki, ilustracje i opracowanie graficzne: Eugeniusz Pisarek. Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1958, s. 28

[22 II 2015]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki