Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PONIEWCZASIE. Koprowski Jan

2015-06-22 13:28

KOPROWSKI JAN (1918-2004). Nie wierzyłem, że znajdę coś dla siebie. I to w skromnym tomiku z 1958 roku. Zacznijmy lekturę od „Wiersza”: „Ja może kiedyś wiersz napiszę: / wiersz najpiękniejszy i najprostszy. / Słowa pofruną stadami pliszek / na domy, drzewa, wzgórza i mosty. // Może po latach wiersz napiszę: / matka pochwałą mnie obdzieli. / Wiersz ten nie zginie w największym wichrze / i pożar dziejów go nie spopieli. // W wierszu tym złożę wszystkie wiersze, / które się w piersi tłuką jak w klatce. / Ja może kiedyś tym jednym wierszem / wystawię pomnik mojej matce”.
Ustalmy więc, że Koprowski nie przysmęca. W kilku utworach potrafi zaintrygować („Poezja Lechonia”, „Kartka z notesu”, „Do bukinisty Henryka Maszewskiego”), przynajmniej dla mnie jest to poeta, z którym warto pobyć. Przeczytajmy „Rozmyślania o tym, co najważniejsze”:

Nie dbam o stanowiska, ordery, zaszczyty –
dość mam za sobą zebrań, akademii, sporów.
Przeszłość, którą zamykam, jak dzień nieumyty
oczyści deszcz płynący chmurą znad wieczoru.

Nie chcę być generałem, konsulem, ministrem –
obejdę się bez auta i bez własnej willi.
Jednego pragnę: zamknąć w słowach niebo czyste
i odkryć sens ginącej bezpowrotnie chwili.

Nie wiem, ile mi życia zostało. Być może
niedługo już pożyję. Zresztą – wszystko jedno.
Tylko wtedy czas, co mi pozostał, pomnożę,
gdy każde słowo moje będzie trafiać w sedno.

Koprowski to także czytelnik młodszych od siebie debiutantów. Chociażby Wiktora Woroszylskiego: „Człowiek, gdy leży chory, / to często myśli o śmierci. / I rad by uwierzyć poetom, / co piszą – śmierci nie ma. / Lecz wie, że to nieprawda, / bo śmierć się co dzień zbliża / i tłucze w szyby zeschłym / liściem starego klonu”.
Przypomnijmy, że Woroszylski debiutował zbiorem wierszy „Śmierci nie ma! Poezje 1945-1948” (Warszawa 1949). Do tego tomu przymierzam się od lat. I od lat odpadam od swoich czytelniczych deklaracji. Zawsze zagarnie mnie jakiś lwowianin. Albo bezimienny przemyślanin.

Jan Koprowski: „W tym kraju”. Projekt okładki, ilustracje i opracowanie graficzne: Eugeniusz Pisarek. Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1958, s. 28

[22 II 2015]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki