Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PONIEWCZASIE. Balińscy

2017-06-04 15:06

BALIŃSCY. Zachwycam się Ignacym Balińskim, wybaczmy mu ubożuchną poezję, bo gawędziarzem był co najmniej pierwszorzędnym. Wystarczy przywołać jakikolwiek fragment: „Ks. Dauksza, proboszcz parafii kossowskiej, w której się urodził Kościuszko, miał nałóg powtarzania: „dyli, dyli, dudki”. Raz podobno, odwracając się od ołtarza, powiedział:
– Dominus vobiscum, dyli, dyli, dudki.
Następca jego ks. Adam Kisiel, przez lat trzydzieści zarządzał parafią. Dawał on ślub mojej siostrze w Reginowie i pochował moich rodziców i wielu najbliższych krewnych w grobach rodzinnych na Suchowierszy w Rudni koło rzeki Szczary. Był zamknięty i małomówny, ale nocami spowiadał potajemnie unitów miejscowych i znad Bugu; nieraz cudem prawie uniknął zesłania”.
Mamy tutaj nie tylko smutną wzmiankę o „grobach rodzinnych na Suchowierszy w Rudni koło rzeki Szczary”. Pamiętajmy więc o Balińskich. I o prześladowanych unitach. Wyszedłem z tego środowiska. Moja matka mówiła o sobie, że jest unitką.
Zmobilizuję się po raz drugi dla poezji Ignacego Balińskiego (1862-1951), był on ojcem Stanisława Balińskiego, z którym również zamierzam się spotkać. Trzeba kiedyś wybrnąć z kompromitujących mnie zaległości („dyli, dyli, dudki”), nic nas tak nie kompromituje i nie obciąża, jak nieznajomość naszego piśmiennictwa.

Ignacy Baliński: „Wspomnienia o Warszawie”. Okładka projektu B. Arcta. Składnica Księgarska, Edinburgh 1946, s. 186

[15 V 2017]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki