nowości 2026

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

MACHNIĘCIA, Dziennik oslański, 9 sierpnia, 2

2015-09-30 01:01

W Oslo zadziwia liczba postumentów nagusów: kobiet, mężczyzn i dzieci. Jest w tym szczególne upodobanie do ludzkiego ciała, choć niekoniecznie w stylu starożytnych Greków: tu liczy się efekt, poza, ekspresja wyrazu i indywidualizm ujęcia aktu. W parku Wielanda zapewne jest tego typu postumentów więcej. Ale tu, wśród starych i wysłużonych haubic, dział pamiętających korsarskie zdarzenia siedzą lub stoją ukryte postaci z innego świata. Bardziej zdobią niż ekscytują, wpisują się w tutejszy uładzony świat swoimi członkami.

Głodni próbujemy pizzy u Hindusa, który przyrządza ją na sposób Wschodni, a nie śródziemnomorski. Trzeba płacić gotówką. Jest świeża dostawa do pizzerii: widać, że się dobrze znają. Ten, który przywiózł towar, też zapewne Hindus (Viola mówi, że Turek), zbiera rozrzucone drobne papierki sprzed wejścia do pizzerii, a potem ze smakiem zajada kawałek placka. Rozmawiają między sobą w nieznanym języku: zapracowani, ale uśmiechnięci, prawie szczęśliwi. Dostawca zerka na nas siedzących przy ulicznym stoliku ciekawie, ale nie natrętnie. A potem dyryguje lokowanie niezjedzonego kawałka pizzy w firmowym kartonie. To dla Justyny. Odchodzimy syci. Idziemy w stronę Vulkanu, zawładniętego przez młodych Norwegów. Tu rano i w wieczór dobiegają dźwięki ekspresyjnej muzyki, mocno uderzana perkusja pobrzmiewa i wyznacza rytm naszemu marszowi do hotelu.
 
Sjesta.

© Maciej Wróblewski