Na estradę filharmonii wchodzi pianista, który ponad ćwierć wieku temu wzbudził sensację a nawet skandal swoim wykonaniem dzieł Wielkiego Kompozytora w Konkursie Jego Imienia. Dzisiaj jest sześćdziesięcioletnim, dostojnym mistrzem, grającym „porządnie” i pięknie repertuar, który został utrwalony na płycie – parę lat po owym skandalu. Nagranie jest brawurowe. Wersja, której słucham teraz – „na żywo”, wydaje mi się „zmumifikowana”, choć – doskonała. Czuję się dziwnie, jakbym był powiernikiem tamtego „płomiennego” , który został stłumiony w tym mistrzu. I teraz domagam się od niego wierności minionej brawurze.
Z tęsknoty za własnym wigorem?
© Bogusław Kierc