Śmieszą mnie i żartobliwie drażnią delikatne supozycje bliskich mi osób, że oto spotyka nas szczęście spotkania i bycia razem, może jeszcze nie ostatni raz, choć tradycyjne dwie siekierki moich siedemdziesięciu siedmiu lat pięknie się nadają na logo stypy.
Nie tyle bojaźń i drżenie wprawiają mnie w stan empatycznej irytacji, ile świadomość, że ci komilitoni mojego „bojowania” na planecie chcą mnie jakoś jeszcze odzyskać od nieuniknionego przeznaczenia.
Pamiętam, że patrząc na dopiero co narodzonego, pierworodnego syna, pomyślałem: i ty też umrzesz, ale w tym pomyśleniu była radość z objawienia się tego, który przeciwstawia się śmierci: nowy człowiek, „zwycięzca śmierci, piekła i szatana”. Żyję w tym przeświadczeniu.
Pomyślcie o tym na stypie.
© Bogusław Kierc