Przedstawiono mi do przejrzenia listy Rafała Wojaczka do mnie. Trudno mi po latach odnieść się do nich. Odczuwam niestosowność w objaśnianiu (interpretowaniu) ukazanej w nich relacji nadawcy i jego adresata. Tym bardziej że relacja ta znajduje swój wyraz w nader intymnej leksyce i „wielopiętrowym” obrazowaniu (prawie że) erotycznym. Może więc być odczytywana z jakimś obyczajowym „naddatkiem”.
Nie zajmowało mnie to, jakie miejsce zajmuję w myślach czy emocjach Rafała. Rozumiałem, że jestem dla niego ważną osobą i nie wynosiłem tej świadomości nad przypisaną sobie miarę – także i w tej sferze, w której mogłem był się wydać „atrakcyjny” jako aktor będący poetą a zwłaszcza – przenikliwie czytającym powiernikiem i admiratorem jego poezji.
© Bogusław Kierc