Nowości 2021
Nowości 2020

2020. Antologia współczesnych polskich opowiadań

Andrzej Ballo Made in Roland

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Krzysztof Ćwikliński Nocny gość

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Jarosław Jakubowski Wojna

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Jolanta Jonaszko Portrety

Paol Keineg Powrót do Bretanii

Bogusław Kierc Płomiennie obojętny (o chłopcu, który chciał być Bogiem)

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Yvon Le Men Tu i tam

Artur Daniel Liskowacki Hotel Polski

Marek Maj Teorie naiwne


Dariusz Muszer Córka męża i córka żony

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

Tomasz Stefaniuk Małpka Koko i inne wierszyki dla (nie)grzecznych dzieci

Bartosz Suwiński Nawie

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy II

 

"Współistnienie z Przybosiem", Nowy Napis Co Tydzień #089, 25.02.2021

Recenzje » Recenzje 2021 » "Współistnienie z Przybosiem", Nowy Napis Co Tydzień #089, 25.02.2021

copyright © "Nowy Napis Co Tydzień" 2021

Najnowsza książka Bogusława Kierca to rzecz o poezji, o powołaniu poety, wreszcie o relacji z twórczością Przybosia, a także o więzi, jaką może stworzyć poezja między jej autorem a odbiorcą. Czy są to krytycznoliterackie eseje o Przybosiu, czy quasi-autobiograficzne eseje o Kiercu? Po trosze jedno i drugie.

„Ten taki, z którym od czasu do czasu miewam seanse tożsamości aktor ze spalonego teatru” – napisał kiedyś sam o sobie autoironicznie Bogusław Kierc. To enigmatyczne i zdałoby się błahe zdanie pochodzące z tomiku poetyckiego „Manatki”, wydanego w 2013 roku, mówi wbrew pozorom wiele, nie tylko o samym poecie, ale przede wszystkim o jego widzeniu przez samego siebie. Nie tylko o widzeniu Kierca przez Kierca. O widzeniu artysty przez artystę w ogóle. Ten taki, nienazwany, nieodgadniony, nieokiełznany. Można się z nim jedynie spotykać. „Miewać seanse tożsamości”. Ale czy można go poznać? – zdaje się pytać Kierc. Pyta nie tylko w tym cytacie, ale także w swojej najnowszej książce „Płomiennie obojętny”. W tym niełatwym do gatunkowego zaklasyfikowania tomie oscylującym między eseistyką, krytyką literacką i swego rodzaju pamiętnikiem pyta nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o Juliana Przybosia, poetę, którego twórczością zajmował się przez sporą część życia, a także o poezję w ogóle. Cóż można bowiem wyciągnąć z owych seansów tożsamości? Kim jest aktor ze spalonego teatru?

Z jednej strony można by odpowiedzieć na to pytanie prosto – biograficznie, przywołując najważniejsze fakty z życiorysu Kierca. To urodzony w 1943 roku w Bielsku-Białej poeta, krytyk literacki, a także, istotnie, aktor i reżyser. Poezję zaczął tworzyć na początku lat sześćdziesiątych. Później dołączył do grupy literackiej Ugrupowanie 66. W czasie swojej kariery aktorskiej występował w filmach kinowych, między innymi w „Popiołach” Andrzeja Wajdy, a także grał w teatrze, pozostając przez lata związanym z Wrocławskim Teatrem Współczesnym. Jako reżyser pracował w teatrach w Bielsku-Białej i w Szczecinie. To właśnie w szczecińskim Teatrze Współczesnym, gdzie pełnił funkcję dyrektora artystycznego, wyreżyserował „Wzniosły upadek Anioła według Przybosia”. Anioł Przybosia tym samym nie bez przyczyny pojawia się niejednokrotnie w „Płomiennie obojętnym”, a refleksje na temat odkrywania sensu duchowych podróży poety zajmują tu istotne miejsce.

Podobnie istotne miejsce od zawsze zajmował Przyboś w życiu i twórczości Kierca. Pierwsze książki poświęcone temu poecie Kierc wydał jeszcze na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, między innymi: „Wiosny dziejowe Juliana Przybosia” czy „Przyboś i”. Do swojej dawnej twórczości Kierc w „Płomiennie obojętnym” zresztą powraca, niejednokrotnie weryfikując swoje niegdysiejsze spostrzeżenia i autoironicznie przyznając się do młodzieńczego wkraczania na mylne interpretacyjne ścieżki. Tym samym Płomiennie obojętny staje się nie tylko kolejną książką o Przybosiu, lecz także intymną podróżą w przeszłość dokonywaną przez znawcę poezji i rodzajem rozrachunku z samym sobą. Przede wszystkim zaś jest ta książka rodzajem spotkania – spotkania z poezją, z głębią myśli, z Przybosiem.

Jak dobrze owa idea spotkania koresponduje ze słowami wypowiedzianymi niegdyś przez samego Przybosia:
„Nie owo cogito konstytuuje świadomość, że się jest, ale takie właśnie poczucie współkwitnienia ze światem, współbycia ze wszystkim. Jest się o tyle, o ile się współjest”.

I to współistnienie widać zarówno w najnowszej książce Kierca, jak i w jego długoletniej więzi z Przybosiem. Komentatorzy zauważali w twórczości Bogusława, że jako poeta zaczerpnął od autora „Próby całości” poczucie harmonii języka, wyczulenie na dźwięki oraz odczucia, jakie wywołują one u odbiorcy (pisał o tym choćby Piotr Matywiecki). Ta wrażliwość łączy go z Przybosiem – członkiem Awangardy Krakowskiej, a zarazem poetą odznaczającym się pewną dyscypliną, potrafiącym pisać wiersze pełne skomplikowanych metafor. Podobnie jak Kierc, który nie stroni w swoich dziełach od mistyki zaklętej w plastycznych obrazach.

Nie ulega wątpliwości, że mało kto zrobił tyle dla zachowania dorobku Juliana Przybosia i odkrywania istoty jego poezji, ile Bogusław Kierc. Toteż osobisty esej kreślony przez niego w „Płomiennie obojętnym” można z dużą dozą przekonania określić mianem podsumowania krytycznoliterackiej drogi, swoistą wspólną summą obu pisarzy. W summie tej napotkamy ośmiu różnych „chłopców” – w takie ramy kompozycyjne ubiera swoją książkę Kierc, prezentując w następujących po sobie rozdziałach kolejne wcielenia, zarówno swoje jak i opisywanego przezeń poety. W tych opowieściach usłyszymy o „Chłopcu, który chciał być Przybosiem”, co stanowić będzie autorefleksję nad dawnymi pismami krytyka, ale także o „Chłopcu, który chciał pokonać Boga”, czy „O Chłopcu, który chciał poznać płeć anioła” – w rozdziałach dotyczących refleksji nad duchowymi doświadczeniami Przybosia stanowiącymi próbę wglądu w istotę jego poezji.

Próbę, ponieważ Kierc jako dojrzały badacz, krytyk i poeta, zdaje sobie sprawę z faktu, że pełen wgląd w głąb artysty prawdopodobnie jest niemożliwy. Bo jak w pełni wejrzeć w czyjąś duszę? A interpretacje poezji obarczone są skazami wynikającymi choćby z wpływu czasu, dojrzewania człowieka, zmiany stanowisk oraz percepcji. Autor daje temu wyraz w jednym z ustępów książki, gdy pisze o sposobie odbioru i przeżywania poezji, który stanowi z istoty rzeczy rodzaj mistycznej poetyckiej ekstazy (jak to określa sam Kierc). Rodzaj zachwytu, który towarzyszy także erotycznym uniesieniom, a który może być narażony na pewną nieszczerość, gdy zostaje przeznaczony na użytek publiczny. Innymi słowy, gdy krytyk przedstawia swoje wrażenia z lektury poezji w publikowanej książce. Jak szczerze przed sobą przyznaje Kierc:
„Można by powiedzieć, że poeta w stanie ekstatycznego doświadczenia nie ‘przeznacza’ go. Ale ono samo jest już ‘przeznaczone’. Dla niego. W momencie, kiedy pojmuje je jako własne, jako integralną część swojej podmiotowości, czy swojego podmiotowego udziału, a to wystarcza, by pozostał w pamięci ejdetyczny sygnał, do którego będzie można dostroić zachowania ‘symptomatyczne’, zreprodukować – może nie ekstazę, ale – ‘ekstatyczność’.
Taką metodą wydaje mi się napisana relacja z lektury poezji Przybosia w mojej dawnej książce. I nie dla samokrytyki czy etycznego udręczenia wyrzucam sobie po latach ten – jakby powiedział Słowacki – ‘metodyzm’. Obnażam go przede wszystkim dla uwidocznienia tego, co symulował”.

Jest więc Kierc krytykiem świadomym, a zarazem krytykiem doświadczonym, uważnym i dociekliwym. W dużej mierze skupia się w swojej książce na duchowych podróżach odbywanych na kartach wierszy przez Przybosia, przywołuje jego mistyczne wzloty, a także próbuje (podkreślmy raz jeszcze – próbuje ze skromnością i pokorą) wniknąć do umysłu autora „Kwiatu nieznanego”. Zauważa chociażby, że gdyby starać się odczytywać poezję Przybosia jako pewnego rodzaju dokumentację duchowych ćwiczeń (czym wedle Kierca w istocie ta poezja jest), przed czytelnikiem odsłoniłaby się specyfika mistyki uprawianej przez Przybosia. Mistyki, w której istotne miejsce zajmowało pragnienie przekazania się „Temu”, zgoda na bycie „pragnionym” przez absolut. W istocie przyznać należy, że Kierc czyni wszystko, by okiełznać niejednokrotnie kręte i skomplikowane meandry myśli Przybosia. Sam jest zresztą świadom trudów, jakie spotkanie z Przybosiem może nastręczać. Jak pisze:
„Mój ekstatyczny dialog z poezją Juliana Przybosia, zaczęty w latach młodzieńczych, nie traci intensywności – choć potrafię przymierzać szkiełko i łypać okiem ‘mędrca’, powściągać emocje, rygoryzować zachwyt; widzieć słabości i – trudne do przeoczenia – zadufanie mojego Mistrza”.

Jest w rzeczy samej „Płomiennie obojętny” mieszanką naturalnego zachwytu poezją Przybosia z uważnym okiem mędrca. Jest to tyleż summa Kierca, co powrót do przeszłości, nieraz do młodzieńczych doświadczeń krytyka. Nade wszystko jest to zaś wspomniane spotkanie, współistnienie poetyckich światów. A nawet więcej – współistnienie czytelnika, krytyka, poety. Książka Kierca jest tym samym tyleż osobista, co przeznaczona dla każdego, kto chciałby przyjrzeć się Przybosiowi i poszukiwanemu przez niego w słowach wszechwzruszeniu.
Maciej Woźniak


Bogusław Kierc Płomiennie obojętny (o chłopcu, który chciał być Bogiem)http://www.wforma.eu/plomiennie-obojetny-(o-chlopcu-ktory-chcial-byc-bogiem).html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com