copyright © https://sztukater.pl 2025
Malarz stworzył obrazy. Stały się one inspiracją do napisania wierszy. Napisał je Malarz. To jest optymalna sytuacja: malarz trafił na „swojego” poetę. Powstaje wtedy komunikacja, porozumienie na odpowiednim poziomie. Być może obrazy nie mają odpowiedniego odbioru, bo stoją w nieodpowiednim zakątku muzeum. Jednak poprzez zaistniałe wiersze, ta recepcja zwiększy się. Taka sytuacja, drama jest możliwa.
Lecz jest możliwy jeszcze inny stan rzeczy. Poeta wybiera z historii malarstwa, te obrazy, które mu „pasują”, i to one stają się bodźcem do napisania wierszy. Obrazy są na tyle znane, że można je odnaleźć w najbardziej znanych galeriach na całym świecie. Reprodukcje zaś podziwiamy dzięki jednemu kliknięciu myszką komputerową.
„Jeżeli chcecie dotrzeć do niewidzialnego, to musicie tak samo głęboko spenetrować to, co widzialne”. To słowa Maxa Beckmana, niemieckiego malarza. Te słowa stały się mottem przewodnim tomiku wierszy „Twarzach świata” Kazimierza Brakonieckiego. Widzialne to słowa, ale również obrazy. Niewidzialne – to co może ujrzeć tylko poeta, ewentualnie malarz. Jakaś chwila zadumy, moment naprężenia, poruszenia serca.
Tytuły poszczególnych wierszy w tomiku „Twarze świata” to zarazem tytuły obrazów, które Autor tak naprawdę analizuje. Czytając utwory z „Twarz świata” miałem wrażenie, że jestem bardziej na wykładzie o historii malarstwa, niż czytam tomik poezji. Oczywiście jest to ubrane w poetyckie szaty, według wszelkich zasad pisania liryk. Czyli mamy przed sobą poetyckie wykłady o malarstwie.
Tytuł tomiku oddaje atmosferę wierszy i całego zbiorku: Poeta poprzez analizę obrazów chce pokazać maski, a raczej oblicza życia. Życia jako takiego, życia jako daru Boga, życia po coś, nie jako bezmyślny ruch atomów. Wiele miejsca Brakoniecki poświęca Zbawieniu Świata przez Jezusa. Dzięki takiemu spojrzeniu, Poeta odkrywa i wydobywa na światło dzienne eschatologiczną prawdę.
W wierszach „Twarze świata” odnajdujemy także dyskusję z malarstwem i literaturą i twórcami obrazów i literatury. W polemikach z Wielkimi Malarzami i Pisarzami aż iskrzy od sporów Brakonieckiego z Paulem Cezanne, J.W.M. Turnerem czy Francesko Gualdi. I tu znowu trzeba nadmienić że jest to jednak poezja. Polemika napisana strofami wiersza.
Trzeba nie lada talentu i opanowanego warsztatu poetyckiego aby skomponować wiersz, który jest jednocześnie opisem i interpretacją obrazu, a jednocześnie sporem intelektualnym z twórczością Wielkich Malarzy.
Widać od razu, od pierwszych strof każdego wiersza, że Kazimierz Brakoniecki łatwo przemieszcza się od tematu do tematu, ma ogrom wiedzy, bez nadęcia, a za to z umiejętnością poszukiwania odpowiednich słów do odpowiednich wątków. Czasami zdarza się że piosenkarz śpiewa gdzieś obok muzyki, mając w głowie tylko swój głos. Nie, Kazimierz Brakoniecki nie „śpiewa” obok, on śpiewa wraz z obrazami. Dopełnia tekstem obraz.
Ciekawe jest to, że Autor nadał taki a nie inny tytuł swej książce. „Twarze świata”. Można przypuszczać że Kazimierz Brakoniecki chce pokazać czytelnikowi sposób w jaki on, poeta i człowiek ( nigdy na odwrót), widzi, doznaje, smakuje to co przynosi kolejny dzień, kolejne spotkanie z człowiekiem, kolejne przeobrażenie krajobrazu. Tak naprawdę Poeta stara się zawrzeć elementy historii powszechnej wypływające z interpretacji obrazu. Gdzieniegdzie cytuje stare kroniki, aby uwiarygodnić dociekania, zamysły.
Jest wyjątek w „Twarzach świata” polegający na przywołaniu w wierszu poety, nie malarza. Będziemy uczestniczyć w prywatnym życiu Ericha Marii Rilkego. Lecz to jeden, jedyny wyjątek. Reszta wierszy jest z obrazów.
6/6
Czytacz1967
Kazimierz Brakoniecki Twarze świata — http://www.wforma.eu/twarze-swiata.html