Nowości 2018

Anna Frajlich Laboratorium (wydanie 3, rozszerzone)

Jolanta Jonaszko Bez dziadka. Pamiętnik żałoby

Sławomir Kuźnicki Kontury

 

Nowości 2017

Maria Bigoszewska Wołam cię po imieniu

Jan Drzeżdżon Szalona Monika

Krzysztof Gryko Kontrapunkt

Lech M. Jakób Rzeczy

István Kemény Programy w labiryncie

Bogusław Kierc Jatentamten

Janusz Kryszak Nieme i puste

Joanna Lech Piosenki pikinierów


Dariusz Muszer Pole Czaszek

Cezary Nowakowski, Jakub Nowakowski Błogosławieni

Grażyna Obrąpalska Podróże w pamięć

Halszka Olsińska Złota żyła

Mirosława Piaskowska-Majzel 36 i 6

Małgorzata Południak Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu

Ewa Sonnenberg Wiersze dla jednego człowieka

Bartosz Suwiński Wyraj

Paweł Tański Glinna

Maria Towiańska-Michalska Akrazja

Andrzej Turczyński Źródła. Fragmenty, uwagi i komentarze

Miłosz Waligórski Długopis

Henryk Waniek Miasto niebieskich tramwajów

Andrzej Wasilewski Teoria literatury Stanisława Lema

Zbigniew Wojciechowicz Dulszczynea

Marta Zelwan Graffiti


2017. Antologia współczesnych polskich opowiadań

Ukraińska Nadzieja. Antologia poezji

 

PRÓBY ZAPISU, Cykl 2

PRÓBY ZAPISU Małgorzaty Południak » PRÓBY ZAPISU, Cykl 2

Nawet teraz, gdy myję okno i przekładam kwiaty według wzrostu, zastanawiam się nad zdaniami, które zapisałam rok temu. Ta powtarzalność. Wiatr, deszcz, słońce. Wzrost roślin, budzenie się owadów. Więcej pomarszczonej skóry. To samo jedzenie i picie. Prześlizgiwanie się po krawężnikach. Zakręcanie i odkręcanie słoików. Zakręcanie. Ludzie chodzą i chodzą, rozmawiają, wyrzucają resztki siebie do pojemników. Pęknięcia na jezdni, burczenie w brzuchach, dyskusja o nowym rozkładzie jazdy autobusów. Pani w pikowanej kurtce zaczepia chłopca, jakby go dotykała, a on nie pozwalał jej przeniknąć głebiej. Spojrzenia nastolatek, które odwracają się nagle, jakby ich plecaki były wypełnione wibratorami i kremami nawilżającymi. Wchodzenie, siadanie, spojrzenie, wychodzenie. Skrzypienie drzwi. Tykanie kierunkowskazów. Powolne przesuwanie się naprzód. Nagłe hamowanie i znowu szum rozmów. Albo cisza. Kopiowanie się wzajemne, przesypywanie słów, myśli. Tego, co nie znajdziecie tu i tam. Wychodzę i nie wiem, o czym myślę. Wieje. I zapach. Nie rozpoznaję go, jest jakby przestarzały, a zarazem... No sam wiesz.

Znowu przycisnęłam Chrome. Nie śmiej się, to już nie jest zabawne.

Przyglądam się fejsbukowym wpisom. Mnóstwo zaimków zwrotnych. Niedobrze mi. Odwracam się na bok i zastanawiam nad zabijaniem literatury. Nad tym wyobrażeniem pewnie wisi cała armia czytelników. Jednak kiedy odkrywam kolejny manifest napisany brudną ręką, próbuję zapomnieć o błędach i stłumić w sobie niechęć. To wrażenie, że ktoś „picuje”. Intuicja odkleja wrażenie od faktów, że kolejny chłoptyś gubi się w tym, co napisał. Bracie – tak mówi, a ja wiem, że na ziemię spadają płatki kurzu. Wbijają się pod stopy, aż nie mam ochoty zostawać. Idę. Wybieram dla siebie kolejne imiona. Dość dobre na złość, na wieki wieków.

© Małgorzata Południak

  • Dodaj link do:
  • facebook.com