nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

PONIEWCZASIE. Zybert Zofia

2023-12-10 14:34

ZYBERT ZOFIA (ur. w 1918 roku). Nie mogę się zdecydować. Zaglądam do „Księcia Marcina Lubomirskiego 1738-1811”, przerzucam „Twórczość poetycką Maurycego Gosławskiego”, więc niechybnie skoncentruję się na sybirakach: „W pewnym momencie wyszło z lasu kilkudziesięciu Jakutów. Próbowali nawiązać z nami kontakt, ale my nie rozumieliśmy ich języka (...). Wreszcie utworzyli koło i, trzymając się za ręce, rozpoczęli swój taniec polegający na jednostajnym przesuwaniu się po kole i kołysaniu się. Śpiewali przy tym gardłowymi głosami coś, co przypominało wycie zwierząt. Podobno tym tańcem i śpiewem wyrażają radość z przybycia gości, a tańczą czasem kilkanaście godzin, dopóki ktoś nie przerwie ich przywitania. Nam trudno było odwzajemnić ich radosne uczucia. Deszcz lał w dalszym ciągu. Jakuci wyli, a my byliśmy tak przygnębieni, że mieliśmy ochotę z rozpaczy zawyć razem z nimi”.
Maurycy Gosławski umknął mi na studiach („Nawet i w Polsce niektórzy / Wierszopisze piszą śpiewki”), zaniedbałem skądinąd nie tylko poezję Gosławskiego, wstyd się przyznać. Na lubelskiej polonistyce, zamiast zgłębiać nasze piśmiennictwo, wałkoniłem się i omijałem szerokim łukiem zasobne biblioteki.

Zofia Zybert: „Tam, gdzie sędzią była tajga a prokuratorem niedźwiedź. Wspomnienia z Syberii”. Wyd. III, uzupełnione i poprawione. NotaPress, Chorzów (2005), s. 95

[18 VII 2022]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki